20 sierpnia 2015

Dermatologiczna choroba rzeczywistości zwana fikcją

Francuski reżyser i producent muzyki elektronicznej Quentin Dupieux (Mr. Oizo) zdążył przyzwyczaić już swoich widzów do ekstremalnego i jednocześnie ekscentrycznego kina absurdu, w którym wszystko dzieje się na opak („Wrong”, 2012). Tymczasem w przypadku jego „Reality” spotykamy się raczej z ciągłym, niemającym końca wywracaniem filmowej fabuły niczym ubrania na lewą stronę. Nie jest to jedynie estetyczny wybieg artysty, który niczym DJ żongluje wybieranymi przez siebie mniej lub bardziej przypadkowo obrazami, lecz w każdym calu przemyślany zabieg i konsekwentnie realizowana strategia. W ten sposób otrzymujemy misternie utkaną oraz przede wszystkim trudną do odgadnięcia filmową zagadkę, przypominającą skomplikowane, niesamowite labirynty Davida Lyncha („Zagubiona autostrada” , „Mullholland Drive”), opowieści w opowieści Leosa Caraxa („Holy Motors”) czy też szkatułkowe kompozycje Luisa Buñuela („Dyskretny urok burżuazji”, „Mleczna droga”).

Nie sposób przeanalizować wszystkich wątków, które zazębiają, splatają i przenikają się nawzajem w filmie, wymagając od widzów nieustannej czujności. Obraz Dupieux, mimo swojej hermetyczności, jest przede wszystkim pełnym humoru i autoironii filmem o filmie, gdyż koncentruje się na samym, niepowtarzalnym doświadczeniu kina.

Od samego początku reżyser kusi nas, zapraszając do wejścia w filmową rzeczywistość, jednak tylko po to, aby następnie nas z niej wyrzucić – ten zabieg powtarza w nieskończoność, co jednocześnie zachwyca i drażni. Gdy tylko poczujemy się już wygodnie i zdecydujemy się zanurzyć w wytworzonej przez niego opowieści, wówczas Dupieux zręcznie wytrąca nas z poczucia przebywania wewnątrz fikcji, pchając nas tym samym w objęcia rzeczywistości, od której chcieliśmy uciec. Francuz unieważnia hollywoodzki efekt zaczarowania, stosując bardzo prosty zabieg – pokazuje kinematograficzne wnętrzności, czyli sam proces kręcenia filmu (kamery, telewizory, kino, pracę filmowców). Dlatego właśnie pierwszoplanowymi bohaterami „Reality” są reżyserzy, producenci oraz prezenterzy telewizyjni, którzy tworzą filmy w filmie o filmie. To może się wydać dosyć zawiłe, lecz doskonale oddaje zapośredniczony i zawikłany charakter tego obrazu – w „Reality” my sami oglądamy bohaterów oglądających film na ekranie kina, a w nim z kolei ktoś inny ogląda następny film w telewizorze, który może być kluczem do zrozumienia całości przedsięwzięcia Dupieux. Reżyser nie tylko pokazuje nam kino od kuchni, lecz również kuchnię w kinie (telewizja śniadaniowa), powtarzając wielokrotnie lustrzany zabieg autoreferencji, znany chociażby z doskonałego filmu Charliego Kaufmana „Synekdocha. Nowy Jork”.

Jeśli chcemy choć trochę rozluźnić supeł nazwany nie bez powodu „Reality”, skoncentrujmy się najpierw na roli snu. Dupieux przyjmuje dobrze znaną z surrealistycznego kina konwencję marzenia sennego i wykorzystuje charakterystyczny dla niego efekt przesunięcia (cierpiący na egzemę pacjent odwiedza dermatologa, ale to skóra lekarza jest pokryta krostami). Tym ciekawym mechanizmem posługiwał się do tej pory z powodzeniem między innymi znany spadkobierca surrealizmu – Michel Gondry („Jak we śnie”). Sen nie dotyczy jednak wyłącznie filmowej formy, lecz wnika również w warstwę fabularną, gdyż bohaterowie „Reality” zasypiają, są usypiani lub po prostu tracą przytomność. Chwila zaśnięcia to moment zatracenia się, utraty czujności i przede wszystkim dystansu, porównywalny z doświadczeniem całkowitego zanurzenia się w fikcję. Dlatego gdy oglądamy wciągający film, znajdując się w kinie, śnimy na jawie, a w wypadku nieprzekonujących nas obrazów staramy się sami wywołać ten efekt odurzenia kinem i zasypiamy. Tymczasem w filmie Dupieux bohaterowie mają problemy z zaśnięciem albo raczej wciąż są wybudzani ze snu, który chcieliby śnić.

Kolejnym ważnym motywem dla twórcy „Reality” jest opozycja wnętrze–zewnętrze, którą odnajdziemy bez trudu w różnych odmianach: sen–jawa, fałsz–prawda, fikcja–rzeczywistość i tym podobne. W filmie bardzo często pojawiają się wypchane zwierzęta albo pluszowe, zwierzęce maskotki. W jednej z wielu opowieści przedstawianych w filmie spotykamy mężczyznę polującego na dzika, który zjada i połyka niebieską kasetę VHS. Wie o tym jedynie córka myśliwego o imieniu Reality, która odnajduje kasetę we wnętrznościach martwego zwierzęcia i za wszelką cenę pragnie się dowiedzieć co jest na niej nagrane. Pragnienie upolowania, schwytania wiąże się tutaj również z pragnieniem głębi, dotarcia do samego wnętrza, prawdy oraz sensu filmowej fikcji. Jednak wypchane trocinami zwierzęta symulują jedynie życie, są kopiami pozbawionymi wnętrza (wnętrzności), w których dziewczynka bez skutku stara się odnaleźć prawdziwą rzeczywistość. Gdzie w takim razie szukać odpowiedzi, jeśli wnętrza każdej z opowieści Dupieux są puste? To proste – klucz do każdej z historii zazwyczaj znajduje się na zewnątrz, poza światem przedstawionym.

Dlatego też francuski reżyser porzuca na chwilę rozważania o wnętrznościach i dochodzeniu do prawdy, by skupić się na tym, co najbardziej zewnętrzne w każdej opowieści, jej naskórku i powierzchni. Oprócz wszędobylskich zwierzęcych skór w „Reality” natrafiamy również na przebranego za zwierzę telewizyjnego prezentera, który cierpi na widoczną tylko dla niego chorobę skórną, egzemę powodującą uporczywe swędzenie. Ta nieznośna świerzbiączka udziela się również widzom w trakcie filmu, gdyż trudno nie drapać się po głowie, próbując połączyć ze sobą wszystkie dziwaczne elementy nagromadzone w opowieści Dupieux. Pragnienie wejścia w jej głąb, związane z chęcią dotarcia do wnętrza czy samego jądra historii, przypomina do złudzenia czynność drapania się i złuszczania naskórka. Widzowie chcieliby dodrapać się do sensu oraz prawdy, a zatem do pewnej niepowątpiewalnie istniejącej rzeczywistości. Czym byłby w takim razie sam objaw swędzenia? Egzema to po prostu reakcja alergiczna, natomiast alergenem jest w tym przypadku fikcja – to właśnie ją chcielibyśmy złuszczyć, pozbyć się raz na zawsze, docierając tym samym do rzeczywistości. Jak zwykle jednak w przypadku każdej alergii organizm działa autodestrukcyjnie i zaczyna wyniszczać sam siebie – występując przeciwko fikcji, jednocześnie niszczymy rzeczywistość, która jest z nią nierozerwalnie spleciona. Wydaje mi się, że to jest główne przesłanie filmu Dupieux, który opowiada o alergicznej reakcji rzeczywistości na fikcję.

Kolejnym tropem, który może nam pomóc w interpretacji „Realisty” to dziwne imię jednego z reżyserów (Zog), który tworzy własny film w filmie Dupieux. ZOG to jeden z pierwszych systemów hipertekstowych, używany w latach 70. Jeśli zatem film francuskiego reżysera potraktujemy właśnie jako hipertekst, przestanie nas dziwić jego nielinearność oraz to, że możemy go odczytywać w dowolnej, interesującej nas samych kolejności. Wyjaśniona zostaje w ten sposób również tajemnica kompozycji „Reality”, gdyż z jednej opowieści przechodzimy niespodziewanie do kolejnej, jak za sprawą kliknięcia hiperłącza w najbardziej znanym systemie hipertekstowym, czyli w internecie.

Po obejrzeniu filmu Dupieux można dojść do wniosku, że „Reality” to prawdziwy atak egzemy (fikcji), która atakuje rzeczywistość od wewnątrz, gdyż pochodzi przede wszystkim z naszej głowy. Jedyne, co może nas uratować, to zmiana diety. Im więcej będziemy oglądać filmów, tym mocniejsza będzie reakcja alergiczna – stąd rada, by: „nie połykać kaset wideo w całości”.

 

„Reality” 
reż. Quentin Dupieux
prem. 7.08.2015

Zimny płomień
13 grudnia 2018

Zimny płomień

W „Krainie wielkiego nieba” wydaje się, że wszystko znajduje się na swoim miejscu; od warstwy technicznej aż do kierujących całym przedsięwzięciem motywów. I chociaż Paul Dano omija wiele pułapek, jakie czyhają na twórców po raz pierwszy maczających palce w sztuce filmowej, traci też po drodze coś, co stanowiło zawsze największą zaletę debiutanckich produkcji: poczucie artystycznej swobody i chęć eksperymentowania...

To (nie) jest kwestia języka
11 grudnia 2018

To (nie) jest kwestia języka

Jakub Sajkowski, tytułując swoją trzecią książkę poetycką „Zestaw do kaligrafii”, jednocześnie wskazuje na różnice pomiędzy kulturą europejską a chińską oraz próbuje tworzyć pomiędzy nimi pomost...