31 grudnia 2015
ewelinaplacze
Fot. Marta Ankiersztejn ze spektaklu „Ewelina płacze”

Prowokacja i dialog

Boska Komedia to specyficzne podsumowanie teatralnego roku – okazja do prezentacji najważniejszych spektakli, a także premier, których koproducentem jest międzynarodowy festiwal. Dzień nie kończy się tu wraz z oklaskami czy dyskusją po ostatnim przedstawieniu. Życie artystów, organizatorów, dziennikarzy i widzów przenosi się do festiwalowego klubu. Kraków sprzyja refleksji, spotkaniom i przemyśleniom, które nie zaczynają się przy kieliszku wina, ale wcześniej, w przestrzeniach teatralnych.

Jury Konkursu Inferno („najgłośniejszych” spektakli minionego sezonu) podczas spotkania prasowego podkreślało znaczenie eksperymentów w polskim teatrze, będących zazwyczaj domeną twórców niezależnych. Chciałabym przyjrzeć się tej tendencji na przykładzie kilku niedawnych premier, zwracając szczególną uwagę na rolę widzów. Angażowanie indywidualnej wyobraźni umożliwia im czynny udział w tworzeniu sensów przedstawienia teatralnego. W tym roku praktykę tę można było zauważyć zarówno w spektaklach sekcji Paradiso (projekty młodych twórców, które znajdują się obecnie w repertuarach profesjonalnych scen: „Ewelina płacze” w reżyserii Anny Karasińskiej (TR Warszawa), „Delfin, który mnie kochał” Magdy Szpecht (Teatr Polski w Bydgoszczy), Purgatorio (festiwalowe premiery: „Nieznośnie długie objęcia” Iwana Wyrypajewa, które można zobaczyć w Teatrze Powszechnym w Warszawie i Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie), a także Inferno (konkurs: „Hamlet” Krzysztofa Garbaczewskiego, z repertuaru Narodowego Starego Teatru).

pytając o autentyzm

W spektaklu Karasińskiej Rafał Maćkowiak, Maria Maj i Adam Woronowicz wcielają się w młodych adeptów sztuki aktorskiej. Mają zastąpić samych siebie w eksperymentalnym projekcie teatralnym, w którym „nie wiadomo o co chodzi”. Dzięki podwójnej masce roli aktorzy mogą z dystansem opowiadać o sobie przez pryzmat autoironii, wykorzystując przy tym stereotypowe opinie i plotki na swój temat (odgrywając dzieci, które wiedzą o nich tyle, ile dowiedziały się z popularnych mediów). Reżyserka inteligentnie i zabawnie eksponuje granice prawdy i roli na scenie. Od widzów zależy, w którą stronę przechyli się szala pomiędzy realnością i fikcjonalnością: czy w danej chwili zobaczą oni Maj, Maćkowiaka i Woronowicza, czy dzieci, które nieudolnie zmagają się ze swoimi wyobrażeniami na temat tych aktorów. Czy spojrzymy na osoby na scenie jak na groteskowe i wykoślawione twory, czy jak na zmagających się z własną tożsamością artystów-indywidualistów?

Gdy wymieniona trójka walczy z gombrowiczowskimi maskami, Ewelina Pankowska próbuje stać się Magdaleną Cielecką. W jednej ze scen – rozczarowana niepowodzeniem – płacze, bo nie umie zrealizować postawionego sobie celu. Kiedy inni decydują się jej pomóc i nauczyć ją prawidłowego płakania na scenie, udawany szloch wzbudza śmiech i politowanie widzów. To najbardziej groteskowa scena spektaklu. Ale czy płacz we wcześniejszej scenie był bardziej prawdziwy, autentyczniejszy? Czy wówczas łzy roniła Ewelina Pankowska, czy dziewczynka, które chciała zostać Cielecką?

pytając o nie-ludzkość

Niezwykłe aktorskie improwizacje Jana Sobolewskiego, Jaśminy Polak oraz Angeliki Kurowskiej/Sonii Roszczuk w „Delfinie, który mnie kochał” wprowadzają widzów w świat Margaret, która zbudowała intymną – fizyczną i emocjonalną – więź z tym zwierzęciem. Epilogiem naukowego eksperymentu, służącego zbadaniu sposobów komunikacji i zdolności językowych morskich ssaków, była tragedia: samobójstwo delfina i wykluczenie społeczne dziewczyny. Spektakl prowokuje pytania o to, czy człowiek ma szansę stać się delfinem, a delfin – człowiekiem.

W widowisku Magdy Szpecht najbardziej sugestywny jest krajobraz dźwiękowy. Słychać głosy delfinów, audialne rejestracje zabaw treserki ze zwierzęciem i prowadzonych przez nią lekcji angielskiego, a także nagranie połączenia Margaret z telefoniczną infolinią, u której szukała wsparcia. Zamknięty w wyobrażonym akwarium delfin w wykonaniu Janka Sobolewskiego śpiewa „Mad World” w kilku wersjach, wzorowanych na różnych gatunkach muzycznych. Wchodząc w dźwiękowy świat, widz może zamknąć oczy. Medytując, łatwiej sobie wyobrazić sytuację delfinów. Może mamy z nimi więcej wspólnego, niż zdołaliśmy dotychczas pomyśleć?

pytając o język miłości

Iwan Wyrypajew w „Nieznośnie długich objęciach” nie tworzy iluzji obecności postaci, z których doświadczeniami mógłby konfrontować się widz. Zamiast tego każe aktorom referować ich stany psychiczne. Balansując pomiędzy osobistym wyznaniem o charakterze terapeutycznym a ironicznym komentarzem na temat „chujowizny” życia – smutku, samotności, padającego śniegu, wyrzutów sumienia, braku nadziei – umożliwiają oni widzowi tworzenie własnej projekcji relacjonowanych wydarzeń. Mowa o aborcji, zdradzie i wynikającym z nich kryzysie małżeńskim Moniki (Karolina Gruszka) i Charliego (Maciej Buchwald), a także o romansie Amy (Julia Wyszyńska) i czeskiego turysty Křištofa (Dobromir Dymecki). Reżyser projektuje historię utkaną z klisz: Nowy Jork funkcjonuje jako miasto „nowego początku”, wyzwolenia seksualnego, wymyślnych i modnych restauracji. Wyrypajew uwypukla efekt egzaltacji, ale i niewiary w to, co niewidzialne. Daje jednak remedium na zwątpienie: w warstwie fabularnej stanowią je głosy brzmiące w głowach postaci. Każą im one spotkać się i wzajemnie obdarzyć miłością. Przez ponad półtorej godziny słyszymy te głosy ze sceny. I to tylko od nas zależy, czy zaufamy im i podążymy wskazaną przez nie drogą.

pytając o niepokój Europy

Krytyczne spojrzenie na „Hamleta” Garbaczewskiego ujawni rozbitą twarz tytułowego księcia, granego przez trzech aktorów: Bartosza Bielenię (niepokornego, seksualnego, rewolucyjnego, neurotycznego), Krzysztofa Zarzeckiego („chorego na śmierć”) oraz Romana Garncarczyka (dojrzałego, uwikłanego w przeszłość filozofa). Reżyser, odwołując się do sądu Wyspiańskiego o trzech Hamletach, daje widzowi szansę na podążenie za każdym z nich. To rozczłonkowanie jest szczególnie wyraźne w pierwszym akcie. Gubimy się w gąszczu niepowiązanych ze sobą scen, w chaosie i hałasie przeplatanym ciszą. Scena „pułapki na myszy” wybrzmiewa nagromadzeniem dźwięków, zapętlających się słów, dziwacznych ruchów, zmieniających się świateł. Garbaczewski oddziałuje afektywnie, zmieniając przyzwyczajenia percepcyjne widza – tym razem nie za pośrednictwem projekcji, a poprzez mozaikową konstrukcję, którą każdy, dzięki swojej wyobraźni, musi złożyć w całość.

W spektaklach konkursowej sekcji Inferno rozpętało się piekło, reprezentowane przez niepokój i melancholię klas wyższych. Wielu reżyserów poszukiwało przyczyn problemów kultury zachodniej: rozpadu tożsamości, kryzysu wartości, zaufania społecznego, empatii. Na próżno. Przez ten pryzmat spojrzeć można również na „Hamleta”. Wielkie serce (Hamleta?) zalewa krwią makietę Europy. Czy to krew zabitych, ofiar, oprawców? Kto odpowiada za życie i śmierć Europy? Jeśli jeden Hamlet zginie, dwóch przeżyje. Ale czy oni muszą się czuć odpowiedzialni za kogoś lub za coś tylko dlatego, że ocaleli?

Spotkanie w teatrze oznacza dialog twórców z publicznością, co łączy się z ryzykiem niezrozumienia i odrzucenia. W mijającym roku artyści podejmowali je wielokrotnie. Przedstawienie nie zakłada tworzenia konkretnych znaczeń, które miałyby zostać przekazane widzom. Gest włączenia ich w rozmowę prowokuje do zadawania pytań. „Ewelina płacze” to spotkanie z ludźmi, którzy – ograniczani przez stereotypy – poczuli się nieswojo we własnej skórze. „Delfin, który mnie kochał” zaprasza do wysłuchania stworzeń, którym głos został odebrany. W „Nieznośnie długich objęciach” poznajemy osoby poszukujące miłości i ostatecznego spełnienia. Po „Hamlecie” zaś zostają już tylko strzępy słów, odpowiedzialności i wrażliwości, które – mam nadzieję – zdołamy złożyć w coś na nowo.

 

8. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia
Kraków
4-13.12.2015

„Ewelina płacze”, reż. Anna Karasińska, TR Warszawa, premiera: 1.10.2015
Magda Szpecht i Szymon Adamczak, „Delfin, który mnie kochał”, reż. Magda Szpecht, Kolektyw 1A w Poznaniu i Teatr Polski w Bydgoszczy, premiera: 4.10.2015.
Iwan Wyrypajew, „Nieznośnie długie objęcia”, reż. Iwan Wyrypajew, Teatr Powszechny
im. Z. Hübnera w Warszawie, Teatr Łaźnia Nowa, Festiwal Boska Komedia, premiera: 4.12.2015
William Szekspir, „Hamlet”, reż. Krzysztof Garbaczewski, Narodowy Stary Teatr
im. H. Modrzejewskiej w Krakowie, premiera: 13.06.2015

Solidarni w przemijaniu
19 lutego 2020

Solidarni w przemijaniu

Jest więc „Kłamstewko” filmem o inscenizowaniu fikcji dla bardzo wymagającej publiczności, o fingowaniu rzeczywistości w specyficznych, antyhollywoodzkich warunkach: w środku chińskiego kolektywu, w którym to rodzina poświęca się dla utrzymania dobrostanu jednostki, a nie – jak przyzwyczaiło nas globalne Hollywood – pojedynczy człowiek heroicznie wykuwa dobrostan własnego stada...