29 listopada 2013

Produkt systemów

alt

Przemiany w Europie Wschodniej na początku lat 90. spotkały się z powszechnym entuzjazmem. Demokratyzowanie się życia społecznego i rozliczanie z obalonym systemem wygenerowały jednak nowy etyczny problem: co zrobić z osobami związanymi na różnych szczeblach z komunistyczną władzą? Czy należy przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję dekomunizacji społeczeństwa, skrupulatnie rozliczyć każdego przedstawiciela systemu i uniemożliwić im funkcjonowanie w sferze publicznej? Czy rozsądniejsze będzie odcięcie przeszłości metaforyczną „grubą kreską”? Niemiecki reżyser Georg Maas w filmie „Dwa życia” opowiedział o tragedii kobiety uwikłanej w system, który upada na jej oczach. Jej dramat nie polega jednak na załamaniu się politycznej kariery, upadku ideałów czy groźby publicznego ostracyzmu – rozgrywa się na płaszczyźnie życia codziennego i grozi zburzeniem niełatwo wywalczonego rodzinnego szczęścia.

Katrine skrywa w sobie wiele sekretów, którymi przez długie lata nie mogła się podzielić z najbliższymi. Nie przeszkadzało jej to jednak prowadzić normalnego życia rodzinnego. Mieszka w Norwegii z mężem, córką, wnuczką i matką. Jej życie przypomina najbardziej banalną wersję mieszczańskiej egzystencji – składa się na nie zaabsorbowanie pracą, próba wygenerowania czasu dla najbliższych, małe sprzeczki, małe szczęścia. Nieoczekiwany zwrot następuje w momencie największego społecznego entuzjazmu – zburzenia muru berlińskiego.

Dotychczasowe życie bohaterki toczyło się na tle wielkiej traumy, którą spychała na margines rodzinnej świadomości, by nie przeszkadzała w codziennej egzystencji. Przyszła na świat w Lebensborn – nazistowskim ośrodku dla norweskich kobiet, które rodziły dzieci okupantów. Ciężarne kobiety były tam zamykane, by nie dokonywały aborcji, wywoływanych często presją otoczenia, które odsuwało na margines życia społecznego kobiety żyjące w związkach z nazistami. Wiele matek decydowało się na przekazanie nowonarodzonych dzieci do adopcji. W nazistowskich Niemczech dzieci z takich związków mogły liczyć na szczególne względy, gdyż były emanacją aryjskiej ideologii, w Norwegii natomiast były jedynie powodem hańby. W taki sposób Katrine trafiła do niemieckiego sierocińca, z którego, już jako młoda kobieta, uciekła przez Bałtyk do Norwegii, by odszukać biologiczną matkę.

Zmiany polityczne pozwoliły na nagłośnienie historii podobnych do tej, jaka stała się udziałem Katrine i jej matki Ase. Nadarzająca się okazja do zadośćuczynienia wielu osobom i usłyszenia choćby symbolicznego „przepraszam” od norweskiego i niemieckiego rządu, doprowadza Katrine na skraj rozpaczy – wie, że ruszający proces może spowodować odkrycie prawd o jej związkach z enerdowską Stasi. Jednak demaskacja agenturalnej przeszłości bohaterki, o której dowiadujemy się już na początku filmu, będzie jedynie pierwszym krokiem w rozplątywaniu węzła jej tożsamości i odkrywaniu natury tytułowego, podwójnego życia Katrine.

Luźno inspirowany prawdziwymi wydarzeniami film Maasa zespala ze sobą dwie wielkie traumy, przez które przeszła Europa w ubiegłym stuleciu – nazizm i komunizm. Katrine, a przede wszystkim jej matka – Ase – to postacie w dużej mierze symboliczne, mogące uchodzić za archetyp ofiary XX-wiecznych totalitaryzmów. Choć systemowe zbrodnie nie miały w życiu kobiet krwawych konsekwencji, ukazały na ich przykładzie swoją najbardziej bezwzględną twarz – ingerencję w najintymniejsze obszary życia codziennego, łamanie charakterów, cyniczne modelowanie losów zwykłych ludzi i zakłócanie ich spokoju w najmniej przewidzianych momentach. Dlatego opowiedzenie ich historii, tak wielokrotnie złożonych, moralnie problematycznych i stawiających fundamentalne pytania o etyczną kondycję XX-wiecznego człowieka wymagało od reżysera niezwykłej ekwilibrystyki.

Maas szczęśliwie uniknął uwikłania w politykę, która mogłaby zaprowadzić go jedynie w ślepą uliczkę. Skupił się natomiast na pokazaniu jej konsekwencji – cierpienia ofiar żyjących w konkretnych historycznych, społecznych i emocjonalnych uwarunkowaniach. Film Maasa nie pyta o przyczyny, a jedynie analizuje skutki. Traktuje nazizm i komunizm jak dwa walce, które przejechały przez Europę, niszcząc wszystko. Zło z nich zrodzone jest, jak przekonywała Hannah Arendt, banalne – to raczej produkt systemu niż skutek moralnego skarlenia jednostki. Maas nie próbuje nikogo oskarżać, ale również unika jednoznacznego rozgrzeszenia. I to jest największa zaleta tego filmu – Katrine jest postacią ambiwalentną, niemożliwą do jednoznacznej oceny. Uwikłana w niemożliwe do pogodzenia wartości, stoi rozkrokiem nad największymi politycznymi konfliktami ubiegłego wieku. Jej tragedia nie wiąże się jednak z upadkami ideologii, lecz z rozpadającym się życiem rodzinnym. Kobieta nie boi się wiatru zmian przynoszącego nowe polityczne konfiguracje, a huraganu przechodzącego przez sam środek jej domu.

Sukces filmu nie byłby możliwy bez odtwórczyni roli Katriny – Juliane Köhler – która wyzuła swoją postać z cynizmu. Osadziła ją w codzienności, przedstawiła jako zwykłą kobietę, prawdziwie kochającą żonę, matkę, babkę i córkę – choć przez całe życie okłamującą swoją rodzinę. Dzięki jej kreacji prawda i fałsz tracą swoją ostrość, rozpływają w codziennych dylematach i historycznych realiach. Zaczynają być wręcz kategoriami podejrzanymi – narzędziami politycznego napiętnowania i wykluczenia. Ten film nie udałby się również bez drugiej wielkiej roli – Liv Ullmann w roli Ase – kobiety nieustannie doświadczanej przez historię, której największą winą, jak sama mówi, było to, że kochała.

„Dwa życia” wpisują się w nurt niemieckich filmów podejmujących trud rewizji własnej historii, zapoczątkowany przez „Upadek” Olivera Hirschbiegela. Ich twórcom nie chodzi, jak głoszą przeciwnicy, o relatywizowanie prawdy czy zakłamywanie historii. Wręcz przeciwnie, chcą do współczesnych politycznych kłótni o przeszłość włączyć element historyczny – pokazać problem w jego społecznej, politycznej i kulturowej sieci powiązań. Życie w każdej epoce historycznej jest o wiele bardziej złożone, niż chcą tego dyskutanci przyjmujący jednoznaczną ideową postawę. Zarówno Maas, jak i inni twórcy niemieckich filmów rewizjonistycznych starają się nie dopuścić do nadmiernej redukcji przeszłości do jednego tylko wymiaru, wygodnego z jakiegokolwiek politycznego punktu widzenia. Traktują kategorię prawdy jako rzecz nieuchwytną, wolą wikłać się w niejednoznaczności, moralne dylemat i badanie historycznych uwarunkowań, niż brnąć w translację przeszłości. Dwa paralelne do siebie życia mogą skrywać więcej wymiarów, tajemnic i dramatycznych dylematów, niż się to śniło jakiemukolwiek politykowi.

„Dwa życia”
reż. Georg Maas
premiera: 25.10.2013

Więźniowie nienawiści
18 września 2018

Więźniowie nienawiści

Przez lata Lee wypracował charakterystyczną tożsamość artystyczną, którą łatwo na ekranie zidentyfikować. Nawet w jego bardziej klasycznych dokonaniach gatunkowych, pojawiają się zawsze te same kwestie: rasizmu, przemocy, rozdziału pomiędzy agresywną rewolucją wobec zastanego systemu a powolnym dążeniem do jego poprawy poprzez pokojową współpracę...

Oko za oko, nos za nos
14 września 2018

Oko za oko, nos za nos

Przy małej przebojowości samego projektu przestrzeni, bezspornie silna jest selekcja – każda z wystawionych prac ma temperaturę wrzenia, a kontakt z nią oddziałuje na widza niemal fizjologicznie – o trwającej w Galerii Piekary wystawie prac Włodzimierza Borowskiego „No to co...

Egzamin dojrzałości
13 września 2018

Egzamin dojrzałości

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że wszystko, co najlepsze w polskiej kinematografii, pochodzi od debiutantów. Tym większe zaskoczenie wywołała lista filmów konkursowych tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, na której znalazły się tylko dwa filmy podpisane przez reżyserów bez doświadczenia w pełnym metrażu...