01 grudnia 2015
alt

Nocne życie koparek

W maju 2012 roku w sekcji konkursowej Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes pokazane zostały dwa filmy, będące metaforycznymi podróżami przez Nowy Jork i Paryż, których ulice przemierzały białe limuzyny. W „Cosmopolis” Davida Cronenberga Eric Packer, młody i bogaty makler giełdowy, snuje filozoficzne rozważania na temat uniwersaliów i zasad rządzących światem. W tle pojawiają się wizualizacje okrutnego systemu, gospodarki wolnorynkowej, konsumpcjonizmu, zepsucia i nierówności społecznych. Cel tej podróży pozostaje nieznany. Podobna sytuacja ma miejsce w „Holy Motors” Leosa Caraxa: Oscar, aktor dostępny przez całą dobę, wykonuje zawodowe zlecenia, zakładając kolejne kostiumy i wcielając się w nowe role. Wszystko, co wydarza się na ekranie, umieszczone zostało w ramie kinowego seansu, a może projekcji marzeń sennych samego reżysera.

Iza Szostak w swoim „Balecie koparycznym”, spektaklu wieńczącym cykl Cricotecki zatytułowany „Maszyna choreograficzna: Schlemmer. Analogie”, przenosi widza do świata, w którym odnaleźć można zarówno cechy postapokaliptycznej wizji Cronenberga, jak i surrealistycznej, magicznej rzeczywistości Caraxa. Łukasz Kwietniewski zaaranżował przestrzeń hali fabrycznej przy ulicy Romanowicza na krakowskim Zabłociu. Wypełnił ją starymi kontenerami, oponami i piaskiem, modelował białym i fioletowym światłem, a Kuba Słomkowski dopełniał ją elektroniczną muzyką w stylu rave. Babki z piasku usypane na podłodze hangaru zajmowały połowę jej powierzchni, a ich regularny układ sugerować może potęgę systemu, który je stworzył. Są jak małe domki, które łączą się w sieci osiedli. Jednak kolejna refleksja, następująca po bliższym przyjrzeniu się tym tworom, przypomina o ich przeciętności i nietrwałości. Szostak buduje skojarzenia, organizując je według struktury: krajobraz – materiał nieprzetworzony – maszyna, która przetwarza – człowiek, który nią kieruje. Jej spektakl jest prezentacją świata budowy; rzeczywistości, do której najczęstszy dostęp mamy jedynie dzięki zapośredniczeniu technicznemu i medialnemu. Eric Packer i Oscar mieli dostęp do „świata realnego” widocznego przez szyby ich limuzyn, brakowało im jednak aspiracji, a nawet chęci, by przekroczyć dzielącą ich od niego barierę i włączyć się w jego bieg. Limuzyny stanowiły kostium dla ego, jaźni i wyobraźni. Takiego przebrania nie sposób się pozbyć, warunkuje ono sposób doświadczania rzeczywistości. Podobnie można spojrzeć także na dwie koparki, w których kabinach przebywają Iza Szostak i partnerujący jej w „Balecie” Paweł Sakowicz. Na początku przedstawienia widzowie prowokowani są do myślenia o maszynach jako o budowniczych piaskowego, nietrwałego świata. Czy to ogólna metafora rzeczywistości? W następnej kolejności akcent zostaje przeniesiony na koparkę jako byt, który odkrywa swoją mechaniczność; uczy się poruszać, bada swoje reakcje na ruch, sprawdza granice mobilności. Pojazdy, dzięki kierującym nimi ludziom, poznają swój ruchowy szkielet. Dzięki fizycznemu poruszeniu wytwarza się między nimi relacja – same maszyny zaczynają przypominać ludzi; są niczym tancerze.

W jednej z sekwencji tańca koparki zbliżają się niebezpiecznie do publiczności, unosząc swoje „kończyny” nad głowami widzów. To działanie może wzbudzać i lęk, i zaciekawienie – w zależności od tego, jakie są nasze relacje ze współczesnymi technologiami. Teoretyczne rozważania na ich temat zostają przeniesione w pole praktyki. Szostak w komentarzu do swojego projektu, powiedziała, że myśląc „przez koparkę”, myśli o sobie. Z perspektywy widza mogłabym dodać: „myśląc w obliczu koparki – myślę o sobie”. Tutaj właśnie pojawia się nadzieja, której pozbawione były wspomniane wcześniej filmy. Zarówno „Cosmopolis”, jak i „Holy Motors” prezentowały jednostkę, która w obliczu mechanicznego świata skazana zostaje na wyzucie ze świadomej refleksji.

Tematem „Baletu koparycznego” nie jest jednak człowiek, ale materialność – przede wszystkim ta nie-ludzka a także kwestia maszyny jako przedłużenia człowieka. Jako tancerka Szostak buduje relację z przedmiotem. Choć determinuje on jej ruch, artystka próbuje go okiełznać, oswoić. W „Cosmopolis” pada pytanie: co dzieje się z samochodami, kiedy kończą swój dzień pracy? W „Holy Motors” Carax odpowiada: ożywają – zaczynają drugie życie. „Balet” rozgrywa się właśnie wtedy, gdy po całym dniu pracy drzwi hangaru zostają zamknięte. Pod osłoną nocy – dzięki sile indywidualnych ludzkich historii, które przenosimy z siebie na nie – koparki ożywają.

Iza Szostak, przy współpracy z dramaturżką Anką Herbut, opowiada całą miłosną przygodę maszyn: ich wspólną zabawę i ruch, poszukiwanie harmonii i wspólnoty, pierwsze zbliżenie (zainscenizowane przez dwójkę całujących się tancerzy, który na chwilę opuszczają kabiny maszyn), wspólne eksplorowanie świata, stopniową utratę wzajemnego zainteresowania oraz rozstanie. W hangarze (a może raczej, na placu budowy nowej, „koparkowej” cywilizacji) toczy się utopijna opowieść związana z marzeniem oswojenia maszyn, które przestają nam zagrażać i pomagają zbudować inny świat. Czy lepszy? Idea sztucznej inteligencji nie odeszła jeszcze w niepamięć. Dlatego choreografka proponuje inną wizję: przedstawia fascynującą drogę odkrywania możliwości technologii na zasadzie przypominającej odkrywanie zdolności człowieka-tancerza. Choreografia nie służy tu zatem budowaniu teatralnej iluzji, ale eksperymentowi poszerzania granic i badaniu reakcji ciała/mechanizmu na impulsy: zarówno te pochodzące z wewnątrz,  jak i te zewnętrzne, które wzbudza partner – druga koparka.

Jeśli świat jest w budowie, w każdej chwili mamy możliwość zniszczenia go z użyciem maszyn – tak jak koparki równają z ziemią piaskowe babki. Żyjąc w symbiozie z technologią, możemy wpływać na naturę i kształtować procesy cywilizacyjne. Pozwólmy żyć maszynom nie tylko w nocy. Koparki w „Balecie koparycznym” nie są jak limuzyna w „Cosmopolis” – nie skryjemy się w ich wnętrzu, żeby tworzyć swój indywidualny, bezpieczny, egocentryczny świat. Nie funkcjonują również jako przestrzeń wewnętrznych i zewnętrznych transformacji, co było domeną samochodu w „Holy Motors”. W krakowskim widowisku odmienność maszyn staje się lustrem, w którym może się przejrzeć człowiek, kiedy mit jego wyjątkowości i samodzielności już upadł. Może więc hipoteza Izy Szostak, dotycząca istnienia maszyn jako autonomicznych bytów, kreujących performatywnie swoją tożsamość oraz jako narzędzi-przedłużeń człowieka, nie jest wcale pesymistyczna?

 

„Balet koparyczny”

koncept/choreografia/wykonanie: Iza Szostak
współpraca choreograficzna/wykonanie: Paweł Sakowicz
dramaturgia: Anka Herbut
przestrzeń: Łukasz Kwietniewski
muzyka: Kuba Słomkowski
produkcja: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka
koprodukcja: Ciało/Umysł, Fundacja Burdąg
premiera: 8.11.2015 (Kraków)

Postać, potańczyć i skończyć
25 września 2020

Postać, potańczyć i skończyć

Wydaje się, że to materiał na spektakl-samograj; wystarczy sprawna obsada, a reszta się obroni. Tym większy zawód sprawiają reżyserska niekonsekwencja i rwane tempo, w którym na scenie Teatru Nowego w Poznaniu rozgrywa się „Matka”...