03 marca 2011

Muzyczny antydepresant

Czwartek, 24 lutego był dniem wyjątkowo mroźnym, na szczęście wizyta pewnego zespołu dawała nadzieję na zmianę klimatu. Mowa o grupie Pogodno. Zainteresowanie koncertem było na tyle duże, że wszystkie bilety zostały wyprzedane, a fani wypełnili poznański klub Dragon po brzegi.

Ostatnia płyta zespołu Pogodno wydana została w połowie roku 2010 i z całego dorobku formacji jest płytą najspójniejszą. Słuchając poprzednich albumów otrzymywaliśmy dawkę dźwięków z pogranicza rocka, funku i reggae. Nowy materiał z płyty pod tytułem „Wasza Wspaniałość” jest nie mniej zaskakujący. Utwory w wersji na żywo zagrane zostały oryginalnie i w nowych interpretacjach.

Publiczność słuchała więc niepowtarzalnego występu zespołu w nowym składzie, który od niedawna tworzą: Jacek Budyń Szymkiewicz – gitara i wokal, Marcin Dzidzia Zabrocki – instrumenty klawiszowe, saksofon, wokal, Paweł Osicki – perkusja, wokal i Damian Pielka – bass i wokal. Budyń to niewątpliwie jeden z najbardziej charyzmatycznych wokalistów na polskiej scenie muzycznej. Nawiązywanie kontaktu z publicznością sprawia podobnie niewymuszone wrażenie jak zabawa słowami w tekstach piosenek.

Koncert rozpoczął się od pierwszych taktów nieco ironicznie wykonanego coveru „Love of my life” Queen, po których muzycy Pogodna szybko przeszli do piosenki „Ciłość”. Po tej porywającej improwizacji wszyscy byli przygotowani na ogromną dawkę pozytywnej energii. Muzycy utrzymali tempo, grając drugi utwór „Magnes”. Były też takie niespodzianki, jak wykonanie coveru „Light my fire” grupy The Doors. Zespół nie dał się namówić na zagranie najbardziej znanych utworów, jak „orkiestra” czy „uśmiech się”, co ze względu na obecność tylko jednego członka z pierwszego składu wydaje się jak najbardziej zrozumiałe.

Wszyscy członkowie Pogodna dali popis umiejętności, czemu towarzyszyły spontaniczne zmiany rytmu oraz długie nakładające się dźwięki z efektem pogłosu, przechodzące w czyste rockandrollowe granie.

W drugiej części koncertu zespól zagrał już spokojniejsze utwory, a publiczność wykrzyczała: „nawala mi mózg, mózg mi nawala”. Jako ostatni utwór Pogodno zagrało „Włamywacza” autorstwa rapera Łony – świetną odpowiedź na nastroje ludzi zebranych w klubie.

Koncert razem z ponownym wyjściem na scenę trwał równe 2 godziny, był więc czas, by się Pogodnem nacieszyć. Budyń wspomniał tuż przed zakończeniem o nowej płycie, która ukaże się w Internecie w formie plików mp3. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będziemy mogli jej posłuchać już za miesiąc. Pogodno udowodniło, że jest jednym z najbardziej kreatywnych polskich zespołów, a tyle pozytywnej energii uderzającej ze sceny stanowi najlepszy antydepresant na przedwiosenne chłodne wieczory.

 

Pogodno
Poznań, klub Dragon, 24.02.2011

Gwałtowne wejście w noc
20 sierpnia 2019

Gwałtowne wejście w noc

Celem Levinsona nie było chyba bezmyślne wzburzenie publiczności i to nie w tym miejscu wyznaczyłabym punkt ciężkości serialu – choć niewątpliwie ekstremizmy zwracają na siebie uwagę w pierwszej kolejności...

Poszukiwacze zaginionego sztućca
19 sierpnia 2019

Poszukiwacze zaginionego sztućca

Sztuciek wcale się w nowej roli nie odnajduje – powtarza wciąż, że jest śmieciem, odpadkiem i że nie powinien w ogóle istnieć. […] Oczywiście, widzieliśmy już Buzza Astrala przeżywającego w pierwszym filmie kryzys tożsamości, kiedy musiał pogodzić się z tym, że jest zabawką a nie prawdziwym astronautą – ale sytuacja Sztućka wydaje się jeszcze poważniejsza...