09 kwietnia 2018
fot. Bartosz Mrozowski / Kino Świat

Jak stracić twarz (instrukcja obsługi)

Bohaterowie najnowszego filmu Małgorzaty Szumowskiej, nagrodzonego Srebrnym Niedźwiedziem w Berlinie, w przeróżny sposób „tracą twarz”. Reżyserka nie musi im przyprawiać specjalnie gęby, wystarczy, że po prostu pozwala im/nam być sobą, jakkolwiek przerażająco to brzmi. Szumowska pokazuje, że Polacy najbardziej boją się właśnie stracić twarz, honor i wartość, a wspomniany lęk staje się głównym motorem naszego codziennego działania. Dlatego reżyserka swoim filmem ułatwia nam to zadanie, pozwala nam na utratę twarzy i zaleca codzienne ćwiczenia z umniejszania. „Twarz” również bardzo dobrze pokazuje przejście od polityki wstydu do polityki bezwstydu, doskonale uchwytuje moment, w którym twarzy już nie sposób stracić, gdyż wszystkie nasze słabości zostają zmienione w powód do narodowej, zatem zawsze uzasadnionej dumy.

Ciało obce

Szumowska w „Twarzy” opowiada historię Jacka (Mateusz Kościukiewicz), długowłosego fana metalu, zakochanego w lokalnej imprezowiczce Dagmarze (Małgorzata Gorol), który pracuje przy budowie największego na świecie pomnika Chrystusa, większego niż ten znajdujący się w Rio de Janeiro. Główny bohater ulega wypadkowi, zsuwa się z rusztowania i spada z ogromnej wysokości, pochłonięty przez wnętrze figury. Rozległe obrażenia powodują, że musi przejść pierwszą w Polsce operację przeszczepu twarzy. Niewątpliwy sukces medyczny niesie jednak ze sobą niespodziewany społeczny efekt uboczny – po jego powrocie mieszkańcy małego miasteczka nie są w stanie rozpoznać w mężczyźnie dawnego Jacka.

Przeszczep zostaje wprawdzie przyjęty przez ciało głównego bohatera, jednak prowincjonalna wspólnota, społeczna tkanka wytrwale broni się przed przyjęciem ciała obcego, które zdecydowanie i skutecznie odrzuca jako nieswoje. Szumowska znalazła ciekawy sposób, aby opowiedzieć o zjawisku ksenofobii oraz współczesnych reakcjach na odmienność przy pomocy zupełnie innych środków niż wyeksploatowana w międzynarodowej kinematografii postać uchodźcy, która w ostatnim czasie stała się spowszedniałą kliszą. Reżyserka prezentuje film przypominający swoją stylistyką wypełnioną czarnym humorem baśń lub cierpką przypowieść biblijną. Dzięki niezwykłej interwencji chirurgicznej Jacek zyskuje „ryj”, bo tak nazywają przeszczep okoliczni mieszkańcy, którzy przy spotkaniu z nim w mniej lub bardziej finezyjny sposób tracą swoje twarze, ujawniając tym samym własną potworność i obrzydliwość.

Wielki mały człowiek

„Twarz” to przede wszystkim niezwykle zabawny, prześmiewczy film o ludzkiej małości i małostkowości, która przyjmuje najczęściej gigantyczne, by nie powiedzieć monstrualne rozmiary. Szumowska, nawiązując do najlepszych tradycji, pokazuje, że bareizmy są wiecznie żywe, a świebodziński Chrystus okazuje się „Misiem” na miarę naszych możliwości i czasów. Część widzów zarzuca Szumowskiej raczej nieuzasadniony brak szczerości w portretowaniu współczesnych Polaków, mówiąc o tym, że reżyserka z wielkomiejskiej perspektywy stolicy bezlitośnie pastwi się nad słabościami ludzi żyjących na prowincji. Film autorki „Body/Ciało” nie ocala nikogo i nie faworyzuje nikogo, lecz solidarnie „daje w twarz” każdemu, kto go ogląda. Reżyserka nie szydzi ani nie pogardza życiem w małym miasteczku, raczej wyśmiewa obecne w każdym z nas małość oraz małostkowość (tutaj nawet samochód nazywa się maluch), na stałe związaną z pragnieniem wielkości (figura Chrystusa).

„Twarz” okazuje się filmem utkanym z tabloidowych historii (jedynie czasami szytym zbyt grubą nicią), co nie tylko wzmacnia egalitaryzm tego obrazu (opowieść dla wszystkich), ale również okazuje się ciekawym rozwiązaniem formalnym. Skrojony ze skrawków niewybrednych historii, przypomina filmowego Frankensteina, który jednocześnie przeraża, wzbudza w nas chęć odrzucenia, ale też szuka bliskości i pragnie się do nas przytulić. Należy również wspomnieć o świetnych zdjęciach, za które odpowiada Michal Englert. Twórcy „Twarzy” zdecydowali się na ciekawy zabieg rozmazania brzegów kadru, które ma tutaj znaczenie metaforyczne. Doskonały, lecz nieco męczący widzów głównego nurtu zabieg formalny pozwala doświadczyć na własnej skórze, czym dokładnie jest dostęp do niewielkiego wycinka rzeczywistości. Oglądane przez nas twarze rozmazują się, znikają i nie chodzi tylko o to, że tracimy je z oczu, ale dzięki temu możemy się również z nimi zidentyfikować. Patrząc na „Twarz”, wydaje nam się, że cierpimy na zbiorową lub indywidualną zaćmę, a nasze spojrzenie jest z konieczności ograniczone. Jednak najbardziej przerażające jest to, że w pewnym momencie przyzwyczajamy się do tej wąskiej perspektywy, która w końcu przestaje nam przeszkadzać i staje się naszym własnym sposobem widzenia świata.

Na konferencji prasowej po premierze w Berlinie reżyserka opowiadała, że maska, czyli budząca filmowe kontrowersje twarz Jacka, została wykonana w Londynie, a samo jej zakładanie trwało 4 godziny każdego dnia zdjęciowego. Jej twórcy uważali, że maksymalny czas dziennej pracy w masce ze względów bezpieczeństwa powinien wynosić maksymalnie 7 godzin. Natomiast Kościukiewicz nosił ją na planie nawet przez 14 godzin, co doskonale koresponduje ze skłonnością do narażania się na niebezpieczeństwo oraz brawurą głównego bohatera filmu. Gdy producenci maski dowiedzieli się o tym, stwierdzili, że tylko Polak mógł coś takiego zrobić/wytrzymać.

Szumowska w „Twarzy” natrząsa się z polskich, heroicznych dążeń do wielkości, snów o potędze oraz marzeń o byciu najlepszym we wszystkim. Jednocześnie pokazuje, że ta nieszczęsna kondycja jest udziałem nas wszystkich bez wyjątku. Nie sposób się uwolnić czy też zapomnieć o specyficznej, schizofrenicznej miksturze zwanej polskością: trudnym do zniesienia przeświadczeniu o własnej małości przy jednoczesnym obsesyjnym pragnieniu wielkości i wyjątkowości. „Twarz” zadaje słuszne pytanie o zaniedbane w Polsce bycie zwykłym, średnim, ludzkim oraz solidarnym, gdyż dowartościowanie zwyczajności nie niesie ze sobą potrzeby dzielenia ludzi na wywyższonych/poniżonych, kiczowatych/szlachetnych czy wreszcie prowincjonalnych/światowych.

 

„Twarz”
reż. Małgorzata Szumowska
premiera: 6.04.2018

Czułe barbarzyństwo
20 kwietnia 2018

Czułe barbarzyństwo

Przepracowanie założeń estetyki relacyjnej przez akcentowany niedawno w obszarze sztuki „zwrot ku materialności” może być kluczem do czytania prac pokazanych na dwóch prawie równolegle trwających wystawach...

Takiej sprawiedliwości chcecie?
19 kwietnia 2018

Takiej sprawiedliwości chcecie?

Michał Zadara wyreżyserował „Sprawiedliwość” w Teatrze Powszechnym w Warszawie, by opowiedzieć o niesprawiedliwości, jaka w marcu 1968 roku spotkała późniejszych emigrantów. Chciał też sprawiedliwość wymierzyć – przekuwając to, co wydarza się w teatrze, w realne zawiadomienie do prokuratury, mówiące o możliwości popełnienia przestępstwa...

Pamięć mięśni
18 kwietnia 2018

Pamięć mięśni

Lynne Ramsay uchodzi za reżyserkę, która tworzy obezwładniające widza kino immersyjne, w którym skupia uwagę na bohaterze, wchodzi w jego buty – a w przypadku „Nigdy cię tu nie było” również i pod skórę...