12 lutego 2019
50267701_2402075143201092_6789007998233608192_n
fot. materiały Galerii Tak
IMG_0368
fot. materiały Galerii Tak
IMG_0370
fot. materiały Galerii Tak

I’m fine, Mr. Johnston

Każdy fan Kurta Cobaina z pewnością pamięta jego biały T-shirt z dziwnym stworzeniem z czułkami i napisem „Hi, How Are You”. Ale z pewnością mało kto wie, że ta grafika to okładka albumu Daniela Johnstona z 1983 roku. O samym Johnstonie zapewne słyszeli tylko nieliczni, choć jego piosenki śpiewali Tom Waits, Beck czy Sonic Youth. Komponował i pisał od wczesnych lat 80., kiedy to w warunkach domowych zaczął nagrywać swoje utwory na kasety. Jego proste, melodyczne piosenki, w których melorecytuje teksty opisujące zwykłą codzienność, można przyrównać do pamiętnika nastolatka, który czytany po latach całkowicie nas rozczula. Johnston to nie tylko płodny muzyk, ale także utalentowany rysownik. Jego prace wraz z rysunkami doskonale znanego lokalnej publiczności Mikołaja Tkacza można oglądać w Galerii Tak.

Wystawa „Hi, How Are You” to przede wszystkim spotkanie dwóch osobowości, które mimo trzydziestoletniej różnicy wieku łączy wspólna wrażliwość. Urodzony w 1961 roku Johnston wychowywał się w czasach, w których ulubioną rozrywką dorastającej młodzieży była lektura komiksów. Bardzo mocno odbiło się to na estetyce jego rysunków, które są rozbuchane od kolorów i wypełnione muskularnymi postaciami, często nieprzypominającymi istot z naszej planety. Superbohaterowie bez głów, kosmici z czułkami i wieloma parami oczu czy zwierzęta o dziwnych kształtach są inspirowane popkulturą, filmami grozy i kreskówkami z potworami. Ironiczne teksty wkomponowane w poszczególne prace komentują rzeczywistość, do której Johnston dosyć mocno się dystansował. Muzyka i rysunki pomagały Johnstonowi radzić sobie z psychozą depresyjno-maniakalną, na którą cierpiał od lat 80.

Przeciwwagę do intensywnie kolorowych prac Johnstona stanowią znacznie skromniejsze rysunki Mikołaja Tkacza. Rozedrgane linie układają się w przygnębione twarze i zdeformowane postaci. Czuć tutaj starcie powściągliwości z atakiem paniki, swego rodzaju pokoleniową depresję okraszoną znaczną dozą absurdu. Tkacz, który na co dzień publikuje swoje małe komiksy na facebookowym profilu o jakże mało adekwatnej nazwie „Naprawdę nieśmieszne rysunki”, zaprawiony jest w ironicznym komentowaniu codzienności milenialsów. Na wystawie jednak zamiast „śmieszkowych” rysunków pokazuje prace znacznie dojrzalsze, lekko abstrakcyjno-maniakalne, przez co głębsze i bardziej otwarte na interpretacje.

Tkacza i Johnstona więcej łączy, niż dzieli. Wychowani w zupełnie różnych epokach, bardzo podobnie percypują otaczający ich świat. I oczywiście trudno tu mówić o jakichkolwiek analogiach między tymi światami, ale nie o to tu jednak chodzi. Ich percepcja otoczenia filtrowana jest przez sentymentalizm i melancholię. Oni żyją życiem swojego dzieciństwa. Tkacz całą swoją twórczość opiera na słodkich wspominkach dorastania w latach 90. pachnących gumą Turbo i wypełnionych figurkami Action Mana. Kwintesencją tego była wystawa w Galerii :FWD o znaczącej nazwie „Chodź pokażę Ci moje zabawki, a powiesz mi, kim jestem”, która wyglądała jak pokój z dawnych lat każdego dwudziestokilkulatka. W przypadku Johnstona i Tkacza trudno się wymądrzać nad wartością artystyczną czy estetycznymi konotacjami, bo za serce chwyta ich chłopięca naiwność i masz poczucie, że znowu chcesz być dzieckiem, wyjść na dwór i wisieć na trzepaku głową w dół.

Świetnym dopełnieniem tej stosunkowo prostej aranżacyjnie wystawy są wydarzenia towarzyszące, takie jak spacer po wystawie czy rysowanie przy kawie z Mikołajem Tkaczem. Ten performatywny pierwiastek właściwie tworzy całą narrację wokół wystawy, której trochę brakuje w trakcie samotnego spaceru po galerii.

 

Daniel Johnston + Mikołaj Tkacz, „Hi, How Are You”
Poznań, Galeria Tak
25.01–14.02.2019

Budowanie domu w sobie
07 grudnia 2019

Budowanie domu w sobie

Prace Christophera Kulendrana Thomasa wpisują się w szeroki nurt dzieł tworzonych przez artystów rozmaitych dziedzin w emocjonalnej reakcji na doznane wojenne traumy indywidualne lub zbiorowe.
Skanowanie dna
06 grudnia 2019

Skanowanie dna

Gdyby nie Piernikowski, nie byłoby Młodego Kotka, a może nawet i Siksy, a jeśli by byli, to ich tegoroczne płyty – odpowiednio „Tychy” i poświęcony Gnieznu „palemosty nielegal” – choć wydane później niż „The best of moje getto”, nie zyskałyby oddźwięku nawet tak skromnego, jakim się dziś cieszą...