09 grudnia 2015

Fotografia jako błąd

Ta wystawa z pewnością trwa zbyt krótko. Potrzeba czasu i co najmniej kilku wizyt, aby w pełni zapoznać się z bogatym i zróżnicowanym zbiorem około trzystu fotografii wybitnych i mniej znanych twórców polskiej fotografii, tworzących w ciągu ostatniego stulecia. Taka prezentacja była z pewnością bardzo potrzebna i należy żałować, że jest jedynie wystawą czasową, a nie stałym elementem poznańskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które jeszcze długo będzie pozostawało w strefie niespełnionych marzeń. Jeżeli ktoś pyta, co poza zbiorami Grażyny Kulczyk można w takim muzeum pokazywać, to ta wystawa podsuwa sensowną odpowiedź. Bo „Urzekająca paralaksa” jest właśnie opowieścią o przygodzie polskiej sztuki z ideą nowoczesności, o eksperymentowaniu z mediami i sposobami patrzenia na rzeczywistość.

Dzisiaj, kiedy fotografia jest jednym z dominujących mediów sztuk wizualnych, trudno uwierzyć, że przez długie lata traktowana była marginalnie. Stefan Wojnecki, jeden z pionierów polskiej fotografii, którego prace prezentowane są w poznańskim Muzeum Narodowego, opowiadał mi w wywiadzie, opublikowanym potem w „Zeszytach Artystycznych”, że kiedyś nie do pomyślenia było pokazywanie fotografii w tych samych galeriach co malarstwo i rzeźba oraz o tym, w jakich bólach fotografia, rozumiana nie jako technika, tylko jako samodzielny kierunek, przebijała się do programu nauczania szkół artystycznych.

Czym jest „Urzekająca paralaksa”? Zjawisko paralaksy w fotografii definiowane jest jako niezgodność, niepokrywanie się obrazu widzianego w wizjerze z obrazem fotograficznym. Zjawisko to jest odwrotnie proporcjonalne do odległości obiektywu od fotografowanego obiektu. Konstruktorzy współczesnych aparatów cyfrowych uporali sie z tym problemem, jest więc ono charakterystyczne wyłącznie dla aparatów analogowych. Dlatego wystawa w Muzeum Narodowym opowiada o fotografii, która z medium popularnego, podejrzanie nowoczesnego przeobraziła się w narzędzie szlachetne i archaiczne. Nauka uznaje paralaksę za zjawisko błędnego odczytu wskazania urządzeń pomiarowych. Różnica pomiędzy odczytem rzeczywistym a wartością odczytu poprawnego nazywana jest błędem paralaksy. Stanowi on o unikalności tradycyjnej fotografii, która kieruje swoje myślenie w stronę rozważania sposobów widzenia. Błędne widzenie, niezgodne z naszym potocznym doświadczeniem rzeczywistości, a jednak w jakiś sposób zobiektywizowane przez mechaniczny zapis aparatu fascynuje do dzisiaj. Może właśnie dlatego, że fotografia wyznacza pewien rodzaj pola pomiędzy widzeniem ludzkim i nieludzkim, pokazuje możliwość odmiennej perspektywy i zupełnie innego obrazu świata. Jak pisze w katalogu kuratorka wystawy Ewa Hornowska: „fotografia nie jest prostą, bezstronną i przewidywalną rejestracją rzeczywistości, zawsze przekształca to, co przedstawia... Trudno jest utrzymać na dłużej w umyśle dwie, poniekąd sprzeczne, zwalczające się idee: obecność tu i teraz tego, co widać na fotografii oraz kreacji, jaką ona jest”. Podtytuł ekspozycji: „Fotografia i jej obrazy” podpowiada, że prawdziwym jej tematem wystawy jest właśnie ta opisywana przez Hornowską dwoistość.

Widzimy też, jak silnie oddziałują na czytanie fotografii kwestie formalne: światło i cień, kompozycja i perspektywa. Dysponując symboliczną ramą, która kadruje rzeczywistość, autorzy prezentowani na wystawie na dziesiątki różnych sposobów kreują rzeczywistość po drugiej stronie obiektywu. Jasno widać, że sposób patrzenia na świat i jego przedstawienie dyktowane są przez techniczne atrybuty fotografii – będą to tak odmienne od siebie sposoby, jak całkowicie abstrakcyjne rysunki światłem Antoniego Mikołajczyka albo konceptualne, analityczne eksperymenty z fotografią Józefa Robakowskiego i Andrzeja Różyckiego. Co ciekawe, ekspozycja łączy bezkonfliktowo te odmienne strategie, pokazując je nie jako przeciwstawne wybory, ale raczej odmienne ścieżki wychodzące z tego samego punktu wyjścia. Dla jednych widzów „Urzekająca paralaksa” będzie intelektualna przygodą z fotografią, będzie wystawą, którą można oglądać z jednoczesną lekturą fragmentów tekstów Rolanda Barthes’a czy Susan Sontag, dla innych będzie to przede wszystkim kawałek historii polskiej fotografii – w jednym miejscu bowiem zobaczyć można fotografie Fortunaty Obrąpalskiej, Bronisława Schlabsa, Zdzisława Beksińskiego aż po twórców żyjących i tworzących w oparciu o tradycyjne techniki fotograficzne do dzisiaj.

„Urzekająca paralaksa. Fotografia i jej obrazy”
kurator: Ewa Hornowska
Poznań, Muzeum Narodowe
25.10. – 13.12.2015

Fot. Zdzisław Beksiński, „Strefa”, 1957, ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Strategie negowania państwowości
19 czerwca 2019

Strategie negowania państwowości

Núria Güell to artystka społecznego oporu, która poprzez swoje działania dąży do rozsadzenia systemu kapitalistycznego od środka. Hiszpanka dekonstruuje państwowość i gospodarkę opartą na wolnej konkurencji, posługując się narzędziami, które wytworzył kapitalizm...

Nie widziałeś katastrofy, bo jej tam NIE MA
17 czerwca 2019

Nie widziałeś katastrofy, bo jej tam NIE MA

Przed „Czarnobylem” nie da się uciec. Nawet jeśli miałoby się wielką ochotę odmówić i nie uczestniczyć w zbiorowej kanonizacji serialu, jonowa uroda zdjęć Johana Rencka i Jakoba Ihre prześwietli nas z mocą tysięcy rentgenów, a ciężar dramaturgiczny obleje nocnym potem...