27 marca 2018
lantern_fish_by_magnusharvest-d49gpsw
Magnus Harvest, Lantern Fish

Czytać naturę, pisać naturę

Książka „Literatura i jej natury” Przemysława Czaplińskiego, Joanny B. Bednarek i Dawida Gostyńskiego została pomyślana jako ekokrytyczny podręcznik dla szkół średnich i w tej roli sprawdza się co najmniej dobrze. Od razu jednak napiszę, że wolę czytać ją w innym trybie: jako bardzo instruktywną rzecz także dla nieco dojrzalszych odbiorców.

Ekokrytyka nie zdążyła jeszcze zadomowić się w polskich uniwersytetach, dlatego książka tria poznańskich literaturoznawców wydaje mi się ważnym i potrzebnym popularnonaukowym ujęciem tej problematyki. Trzeba przy tym mieć świadomość karkołomności zadania, jakiego podjęli się Czapliński, Bednarek i Gostyński. Względna (albo i bezwzględna) nieobecność perspektywy ekokrytycznej w dotychczasowej praktyce lekturowej (zarówno „szkolnej”, jak i „profesjonalnej”) sprawia, że autorzy „Literatury i jej natur” byli niejako „skazani” na nowatorstwo, co ujawnia się zwłaszcza w drugiej części książki, przynoszącej interpretacje ponad dwudziestu tekstów z kanonu lektur szkolnych bądź dzieł w jakiś sposób ciekawych dla czytelnika licealnego.

Już sam napisany przez Czaplińskiego wstęp, który zaczyna się od stwierdzenia: „natura nie istnieje” (s. 7), może dokonać „przewrotu kopernikańskiego” w świadomości kogoś niezaznajomionego z problematyką ekokrytyczną. To oczywiście temat na długie debaty (choćby Peter Barry, autor syntetycznego wprowadzenia do ekokrytyki przedrukowanego w „Literaturze i jej naturach”, ma w tym względzie inne zdanie), jednak Czapliński przekonująco tłumaczy, że natura jest po prostu funkcją rozmaitych, nierzadko wchodzących ze sobą w konflikt, społecznych maszyn pojęciowych ustanawiających podziały między tym, co „ludzkie”, a tym, co „nie-ludzkie”, rozmaicie modelujących pojęcie „natury” w zależności od tego, jakim celom ma ono służyć, wytwarzających reguły postępowania względem niej (zarówno jej ochrony, jak i eksploatacji). Co więcej, (kulturowa) praktyka wytwarzania natury chwyta ją w potrzask: z jednej strony traktując ją jako „stałą niezależną” (s. 10) (np. w dyskursie tzw. praw naturalnych), z drugiej – jako „zmienną zależną” (s. 10) (np. w dyskursie o tzw. dobrach naturalnych „danych” do dyspozycji człowiekowi).

Źródłem tych „społecznych siatek definicyjnych” (s. 10) są przede wszystkim prawo, nauka i obyczaj. To one decydują o naszym pojmowaniu natury, które okazuje się nie tyle odkrywaniem, czym „jest” natura, ile ustalaniem, „co wolno, a czego nie wolno z nią robić (prawo), co można dzięki niej i z niej uzyskać (nauka, przemysł), a wreszcie – co powszechnie z nią czynimy (obyczaj)” (s. 12). I właśnie tu wkracza do gry ekokrytyka, będąca praktyką czytania tekstów kultury pod kątem (re)produkowanych przez nie wizji natury i wynikających stąd konsekwencji (określonego traktowania środowiska: jego eksploatacji, kontrolowania, zaśmiecania bądź chronienia), która zmierza do krytycznej rewizji utrwalanych przez dany tekst praktyk względem tego, co inne od człowieka.

Nad wstępem Czaplińskiego, podobnie jak nad całą książką, unosi się duch Giorgia Agambena, może też (do pewnego stopnia) Bruna Latoura. Autorzy często odwołują się do takich „agambenowskich” pojęć, jak bios/zoe, stan wyjątkowy czy – szerzej – biopolityka (choć tę pojmują nie tylko po agambenowsku). Duch Latoura powraca natomiast za każdym razem, gdy Czapliński, Bednarek i Gostyński przełamują twardą opozycję natury i kultury, wskazując na relacyjność czy, jak powiedziałby autor „Polityki natury”, sieciowość wzajemnych uwikłań rozmaitych aktorów działających w poszczególnych środowiskach, spośród których zarówno ci „ludzcy”, jak i ci „nie-ludzcy” cechują się sprawczością.

Piszę o tych duchach, gdyż autorzy „Literatury i jej natur” nie proponują nam po prostu „wprowadzenia” do ekokrytyki, ale własną, wyrazistą perspektywę ekokrytyczną związaną (mniej lub bardziej intencjonalnie) z tymi dwoma myślicielami, albo – ściślej mówiąc – z reprezentowanymi przez nich poglądami na problem sprzężenia natury i polityki. To ważne, ponieważ taka perspektywa bynajmniej nie dominuje w ekokrytyce, o czym świadczy choćby wspomniany już podręcznikowy tekst Barry’ego, rekonstruujący zupełnie inne tradycje badawcze. W „Literaturze i jej naturach” wysuwa się ona natomiast na pierwszy plan, co uważam za wartość dodaną książki, uwidaczniającą się zwłaszcza w jej drugiej części.

Czapliński, Bednarek i Gostyński znakomicie pokazują, że praktyka ekokrytyczna nie musi polegać na czytaniu pod włos. Przeciwnie, może być bardzo dobrze osadzona w kontekście historycznoliterackim, co udowadniają na przykład szkice na temat „Sonetów krymskich” i „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza – pierwszy rekonstruuje romantyczny model przedstawiania przyrody, by następnie ukazać niemożność uwolnienia się bohatera „Sonetów…” od własnych założeń i postaw wobec natury, natomiast drugi analizuje, w jaki sposób natura staje się w „Panu Tadeuszu” przeciwwagą dla nowoczesności, podlegając mityzacji nadpisującej nad jej „samoistnym” znaczeniem wartości estetyczne, narodowe czy ekonomiczne. Szkice Czaplińskiego, Bednarek i Gostyńskiego w większości są też bardzo drobiazgowymi analizami, nierzadko ściśle wynikającymi z „logiki” danego tekstu (oczywiście jeśli założy się, że teksty w ogóle posiadają jakąś immanentną logikę). Dzieje się tak na przykład w interpretacji „Frankensteina” Mary Shelley jako powieści problematyzującej pytanie: „co (to) jest «ludzkie»?” (s. 66) i zmierzającej do konstatacji, że „człowieczeństwo” nie jest żadną „naturalną” kategorią, ale efektem „uczłowieczenia” poszczególnych cech istnienia, czy w szkicu o „Tarsjuszu” Wisławy Szymborskiej jako wierszu o „groteskowym antropocentrycznym zadufaniu” (s. 149) i o jego okrutnych konsekwencjach.

Podstawową wartością „Literatury i jej natur” są jednak ekokrytyczne reinterpretacje kanonicznych tekstów kultury polskiej i europejskiej, wydobywające ich niedostatecznie dotąd podkreślane (albo wręcz niezauważane) wątki, nieraz wywracające na nice dotychczasowe odczytania. Przykładów takich interpretacji jest w książce mnóstwo: „Antygona” Sofoklesa okazuje się dramatem o ustanawianiu suwerennej władzy; „Jądro ciemności” Josepha Conrada – opowiadaniem nie tylko o kolonialnej władzy jako mechanizmie zarządzania istnieniem, ale także o totalnym wyzysku natury jako cesze konstytutywnej nowoczesności; „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego – powieścią o próbie biopolitycznego połączenia reprodukcyjnego i niszczycielskiego potencjału masy; „Dżuma” Alberta Camusa – egzystencjalną parabolą, ale i (niepokojąco aktualną…) opowieścią o „konsekwencjach życia w izolacji od natury” (s. 148); „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk – rzeczą nie o zabijaniu, ale o prawie do zabijania, wynikającym z ustanowienia porządku oddzielającego ludzi od nie-ludzi.

Na osobną uwagę zasługuje kończący tę część książki szkic o „śmierci zwierzęcia w sztuce XX wieku”, interpretujący „Guernicę” Pabla Picassa, „Ukrzyżowanie” Francisa Bacona i „Piramidę zwierząt” Katarzyny Kozyry. O ile ta ostatnia tematyzuje rozmaite pułapki reprezentacji (zwierząt w sztuce), o tyle w pierwszych dwóch skupiają się problemy ważnej dyskusji toczonej w ramach szeroko pojętych animal studies: czy rozszerzać prawa ludzkie na zwierzęta, nadając im status osoby, co nadal mieści się w paradygmacie kartezjańskim i prowadzi do dalszych wykluczeń i podziałów, na przykład na zwierzęta dysponowalne i niedysponowalne (praktyka Picassa desymbolizującego zwierzęta i ukazującego, że cierpią one tak samo jak ludzie); czy dekonstruować sam dyskurs prawa, respektując inną, nie-ludzką perspektywę, co może być bardzo trudno realizowalne między innymi ze względu na naszą tendencję do traktowania poszczególnych istot zwierzęcych jako reprezentantów całych gatunków (praktyka Bacona ujawniająca, że człowiek niczym nie różni się od zwierzęcia).

Znakomitą pracę wykonali wreszcie autorzy w trzeciej części książki – pierwszym na gruncie polskiej humanistyki podręcznym słowniku pojęć ekologicznych „Od A(ntropocenu) do Z(wierzęcia)”. Zamieszczono w nim wiele ważnych haseł tłumaczących w sposób encyklopedyczny takie pojęcia, jak „biopolityka”, „natura” czy „posthumanizm”, a także ukazujących ich historyczny rozwój i zmienność. Teoretyczne (czy może: akademickie) zagadnienia uzupełnione są o problemy „sprawiedliwości środowiskowej”, „szowinizmu gatunkowego” czy „śladu ekologicznego”, które ukazują praktyczne przełożenie ekokrytyki na zaangażowanie na rzecz zawiązania bardziej etycznej i bardziej „ekonomicznej” (w sensie: respektującej bioróżnorodność) relacji między człowiekiem a innymi istotami. Wszystkie hasła są dodatkowo opatrzone w podstawową bibliografię, dzięki której czytelnik może samodzielnie pogłębić wiedzę na temat poszczególnych zagadnień.

Książce „Literatura i jej natury” można, oczywiście, zadać kilka pytań. Osobiście ucieszyłbym się, gdyby nieco mocniej uwydatniona została rola dekonstrukcji jako jednej z podstawowych „metodologicznych” inspiracji ekokrytyki. Bez trudu dałoby się pokazać jej funkcjonalność w poszczególnych interpretacjach, a i słownik pojęć ekologicznych nie ucierpiałby chyba, gdyby pojawiło się w nim hasło „logocentryzm” (silnie powiązane z antropocentryzmem). Zastanawiam się również, czy nie należało umieścić w słowniku pojęcia „maszyna antropologiczna” lub choćby wspomnieć o nim kontekstowo, skoro kategorią maszyn społecznych (nie tak oczywistą dla zaprojektowanego czytelnika – ucznia szkoły średniej) posługuje się we wstępie do książki Czapliński. Przy okazji zaś omawiania takich haseł, jak „biocentryzm” czy „ekologia głęboka”, przydałoby się wprowadzenie odmiennej perspektywy wskazującej na ograniczenia postawy biocentrycznej, choćby teorii aktora-sieci wspomnianego już Latoura. Nie formułuję tu jednak żadnych „zarzutów” wobec „Literatury i jej natur”. Podkreślam raczej, że książka Czaplińskiego, Bednarek i Gostyńskiego ma pewną znakomitą zaletę: otwiera mnóstwo problemów i skłania do przemyśleń, w związku z czym świetnie sprawdza się jako impuls do własnych, bardziej pogłębionych lub rozwijanych z nieco innej perspektywy, poszukiwań i zaangażowań ekokrytycznych.

 

Przemysław Czapliński, Joanna B. Bednarek, Dawid Gostyński, „Literatura i jej natury. Przewodnik ekokrytyczny dla nauczycieli i uczniów szkół średnich”
Wydawnictwo Rys
Poznań 2017

Prosta historia o miłości
13 czerwca 2018

Prosta historia o miłości

„Zimna wojna” ma w sobie coś paradoksalnego. Opowiada bowiem niezwykle prostą historię, w której udało się zawrzeć dramat polskiego społeczeństwa całego ostatniego półwiecza. Pawlikowski dodatkowo dokonał tego bez sięgania po wielkie metafory, bez prześwietlania politycznych zawiłości czy wskazywania na ideologiczne spory...

Antywzorce i możliwości emancypacyjne
12 czerwca 2018

Antywzorce i możliwości emancypacyjne

Głównym zadaniem „Antywzorców” pod redakcją Karoliny Sikorskiej jest analiza tego, jak poszczególne praktyki artystyczne mierzą się z dominującymi porządkami społeczno-kulturowymi. Analizy oparte są głównie o case studies, choć nie brak tu subiektywnych doświadczeń artystów i pracowników pola sztuki, szerszej perspektywy teoretycznej oraz namysłu nad możliwościami politycznymi sztuki w ogóle...