31 stycznia 2019
barok1
Fot. Delfino Sisto Legnani e Marco Cappelletti
barok2
Fot: Delfino Sisto Legnani e Marco Cappelletti
barok3
Fot. Delfino Sisto Legnani e Marco Cappelletti

Barok jako emocja

Nie tylko wypieszczonym dzieciom bogatych rodziców – w tej roli Miuccia Prada oraz Patrizio Bertelli – w filuternym ubranku złotej elewacji, przychodzi okresowo mierzyć się z tyleż wyzywającym, co wymagającym doświadczeniem ekspozycyjnym. Od 18 października do 25 lutego 2019 w mediolańskiej galerii Fondazione Prada można oglądać wystawę „Sanguine. Luc Tuymans on Baroque”, będącą nieskrępowanym i obszernym komentarzem na temat baroku. Wśród artystów znaleźli się między innymi Bruce Nauman, Marlene Dumas, Takashi Murakami, Jake i Dinos Chapman, Anthony van Dyck, Peter Paul Rubens, Willem de Rooij, On Kawara, Caravaggio oraz nasz, już nie papież, a Dominik Lejman.

Luc Tuymans, jeden z najbardziej uznanych współczesnych malarzy, zorganizował swój projekt kuratorski we współpracy z Muzeum Sztuki Współczesnej oraz Królewskim Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii. W rodzinnym mieście artysty wystawa była prezentowana od czerwca do września 2018 roku, a obecnie, w nowej, rozszerzonej wersji zajmuje cztery przestrzenie galerii Fondazione Prada, gdzie oglądać można ponad 80 prac, zarówno współczesnych artystów, jak i przedstawicieli sztuki dawnej.

Tytułowe sanguine to krew, płomienna czerwień, emocjonalny i zmienny typ charakteru oraz jedna z najstarszych technik graficznych używanych przez malarzy i rysowników („sanguina”). To słowo=klucz, a także towarzyszący mu barok stały się wstępem do mocnego wystąpienia, żeby nie powiedzieć psychologicznej rzezi, na odbiorcach mediolańskiej wystawy. Jak tłumaczy Tuymans: „Krew to element dynamiczny, odwołuje się do przepływu energii życia i śmierci. Czerwień, typowa dla baroku, ma tę samą siłę, może nawiązywać do krwi, ale także do kolonializmu i propagandy”.

Tuymans konfrontuje ze sobą dzieła sztuki z różnych epok. Wyrzucony na brzeg historii odbiorca, co chwilę i jakby przypadkiem, pomiędzy plastikowymi figurkami Chapmanów (Jake Chapman and Dinos Chapman, „Fucking Hell”, 2008) a telewizorami z pracami wideo staje oko w oko z XVI- i XVIII-wiecznym malarstwem. Swoisty ciężar, z jakim często wiąże się wizyta w galerii sztuki dawnej, gdzie danie główne zwyczajowo podane jest w punktowym oświetleniu, wycelowanym w samo serce sacrum, a jego spożycie odbywa się w przymusowym milczeniu, został tu celowo złamany. To zaburzenie utrwalonego przez galeryjną kulturę porządku wywołuje niewygodny dla odbiorcy dysonans, który dodatkowo podbija pożądany przez barokowego twórcę mistycyzm prac. Mamy więc do czynienia nie z ilustracją baroku zaprezentowaną we współczesnym kontekście, ale z pracami z okresu baroku, którym dano nowe, tętniące nowo odkrytym uniesieniem, współczesne życie.

Barok powstał jako sprzeciw wobec rozumowemu renesansowi, pochwale ładu i harmonii –był emocjonalny, symboliczny, teatralny, mistyczny, miał obsesję śmierci. Jak pisze Tuymans w tekście kuratorskim:

Termin «barok» nadal budzi niektóre z jego pierwotnych negatywnych skojarzeń – przesadę i przeładowanie, wywołuje pobłażanie – ale jednocześnie sugeruje coś ekscytującego, coś nieuchwytnego... Moim celem jest przedstawienie informacji zwrotnej dla czasów teraźniejszych.

Tuymans z jednej strony wybiera i eksponuje dzieła współczesne o luźnym związku ze znaną z historii sztuki tematyką tego nurtu, a decydującą rolę odgrywa tutaj jego osobista wrażliwość na barok, rozumiany jako zjawisko emocjonalne. Założeń formalnych nie traktuje jako wiążących i w tym sensie, jako kurator, posługuje się trzema narzędziami kreacji: stereotypem, instynktem oraz intuicją. Z jednej strony bowiem, niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy oderwać się od ustanowionej przez kulturę wizji baroku, będzie nam on pobrzmiał w uszach jak instalacja audio-wideo (Dennis Tyfus, „Vlaamse Blokfluiten”, 2012) wypełniająca całą pierwszą salę świdrującym dźwiękiem fletu. Automatycznie porównujemy, zestawiamy, mierzymy, mrużymy oczy, słowem, wyciskamy z odmętów pamięci wszystkie skojarzenia z barokiem, a kurator gra z naszymi wyobrażeniami.

Z drugiej strony Tuymans bez obawy sięga po nasyconą wybroczynami emocjonalność: strach, obrzydzenie i niewiadomego pochodzenia ekscytację. Można to hurtem zeufemizować i utożsamić z barokiem, można też wspomnieć o Freudowskim libido Eros – popędowi ku życiu i Tanatos – ku śmierci. Te dwie siły według teorii Freuda wywołują odwieczny konflikt wewnętrzny, który poprzez mechanizmy obronne prowadzi do zamiany energii seksualnej w formy akceptowane społecznie. Sztuka nieprzypadkowo napędza swoje wyuzdane zębatki konfliktami wewnętrznymi na tej samej skali.

Intuicja, występująca w tym spektaklu jako trzecie narzędzie kuratorskie, nie jest co prawda czymś rzadkim i oryginalnym w tym fachu, ale okazuje się istotna, bo Tuymans kluczy po swoim projekcie niewzruszenie, poniekąd właśnie pod jej dyktando.

Te połączone wspólną misją siły nadają wystawie ponadprzeciętnej lekkości z punktu widzenia swobody konceptu i zabawy z historią, jednak mnogość prac odebranych zbyt dosłownie lub zbyt szybko może sprawiać wrażenie potwornego chaosu.

Już na wstępie z całą mocą uderza instalacja Berlinde De Bruyckere, „In Flanders Fields” (2000). Przedstawia ona pięć naturalnej wielkości odlewów przewróconych koni, pokrytych końską skórą, w pozach sugerujących bezbronność i zranienie. Podobnie jak wspomniana wcześniej instalacja Chapmanów, będąca bezpośrednim komentarzem do nazizmu, ulokowana w równo ustawionych gablotach przypominających wagony, także „In Flanders Fields” nawiązuje do wojny. Wyświetlane na płótnie wideo „Harnessed swimmer” (2009) Dominika Lejmana przedstawia przekrzywiony czarny prostokąt na szarym tle. Wewnątrz prostokąta, w czerni farby akrylowej widzimy starszego mężczyznę, który uwiązany do brzegu basenu pasem, mimo całego wysiłku, jaki wkłada w ruch, nie posuwa się naprzód. Dwanaście rodzajów białych kwiatów zebranych w uroczysty bukiet („Bouquet IX”, Willem De Rooij, 2012) odnosi się zarówno do historycznej i politycznej duchowości tamtego czasu, jak i ironicznie nawiązuje do roli Holandii jako lidera rynku kwiatowego oraz jej historycznej tradycji martwych natur.

Podskórnemu wyczuciu istoty baroku, którym tętni serce wystawy, towarzyszy cała dostępna nam wiedza o Lucu Tuymansie malarzu.

W kontekście nowej ery informacji, wielu artystów uznało, że malarstwo jest głęboko konserwatywną formą ekspresji, która nie pasuje do heterogenicznej natury współczesnych doświadczeń. Prace Tuymansa odnoszą się konkretnie do wyzwania nieadekwatności i «spóźnienia», jak to ujął, malarstwa. [Z tekstu towarzyszącego wystawie w londyńskim Tate Modern w 2004 roku.]

W 1980 roku, zaraz po studiach, Tuymans doświadczył kryzysu, który pchnął go w stronę medium wideo. Po dwóch latach wrócił jednak do malarstwa. Przekształcił je, stosując zabiegi takie jak kadrowanie, zbliżenia i sekwencjonowanie, którymi posługuje się do dziś. Bazuje na fotografii, telewizji i filmie, łączy style i tematy, od wielkich wydarzeń historycznych, takich jak Holokaust i polityka belgijskiego Kongo, po wzory tapet czy ozdoby świąteczne. Interesują go emocjonalność i ludzka kondycja. Niewyczerpana ilość tematów sprawia, że dorobek Tuymansa opiera się kategoryzacji. Jest raczej kolażem niepołączonych fragmentów i szczegółów. Taki styl pracy wyraża jego pogląd, że reprezentacja może być tylko częściowa i subiektywna, a znaczenie musi być złożone jak wspomnienia – z pojedynczych fragmentów.

O jego, nawet jeśli przemijającym, powinowactwie z barokiem, świadczyć może też iście sangwinistyczny entuzjazm, z jakim Luc Tuymans zareagował, zapytany o to, kogo zaprosi do wzięcia udziału w wystawie. „Wszyscy, będą wszyscy!” – odpowiedział.

 

„Sanguine. Luc Tuymans on Baroque”
kurator: Luc Tuymans
artyści: Nick Andrews, John Armleder, Carla Arocha e Stéphane Schraenen, Fred Bervoets, Jacques-André Boiffard, Michaël Borremans, Adriaen Brouwer, Pavel Büchler, Jake e Dinos Chapman, Vaast Colson, Njideka Akunyili Crosby, Roberto Cuoghi, Berlinde De Bruyckere, Thierry De Cordier, Willem de Rooij, Cornelis de Vos, Lili Dujourie, Marlene Dumas, Zhang Enli, Luciano Fabro, Giuseppe Gabellone, Marcel Gautherot, Isa Genzken, Joris Ghekiere, David Gheron Tretiakoff, Franciscus Gijsbrechts, Pierre Huyghe, Jonathan Johnson, On Kawara, Zlatko Kopljar, Dominik Lejman, Ives Maes, Maestro dell’annuncio ai pastori, Mark Manders, Diego Marcon, Kerry James Marshall, Takashi Murakami, Bruce Nauman, Nadia Naveau, Cheikh Ndiaye, Vanja Radauš, Tobias Rehberger, Alex Salinas, Yutaka Sone, Henri Storck, Pascale Marthine Tayou, Javier Téllez, Paul Thek, Piotr Tolmachov, Luc Tuymans, Dennis Tyfus, Jan Van Imschoot, Jan Vercruysse, Michaelina Wautier e Jack Whitten
Mediolan, Fondazione Prada
18.10.2018 – 25.02.2019

Budowanie domu w sobie
07 grudnia 2019

Budowanie domu w sobie

Prace Christophera Kulendrana Thomasa wpisują się w szeroki nurt dzieł tworzonych przez artystów rozmaitych dziedzin w emocjonalnej reakcji na doznane wojenne traumy indywidualne lub zbiorowe.
Skanowanie dna
06 grudnia 2019

Skanowanie dna

Gdyby nie Piernikowski, nie byłoby Młodego Kotka, a może nawet i Siksy, a jeśli by byli, to ich tegoroczne płyty – odpowiednio „Tychy” i poświęcony Gnieznu „palemosty nielegal” – choć wydane później niż „The best of moje getto”, nie zyskałyby oddźwięku nawet tak skromnego, jakim się dziś cieszą...