10 kwietnia 2015

Banan czy jajko, konsumpcja trwa!

„Secretum et tremor” to najlepsza wystawa Natalii LL, jaką dotychczas widziałam. Kuratorką „Secretum et tremor”, okrzykniętej przez krytyków największą przekrojową wystawą Natalii Lach-Lachowicz, jest prekursorka polskiej krytyki feministycznej, Ewa Toniak. Dokonała ona starannego doboru prac z różnych okresów twórczości artystki. Dzięki jej zabiegom dostrzegamy kogoś więcej niż tylko prowokatorkę z bananem; widzimy silną kobietę, która wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. W CSW zebrano fotografie, sztukę wideo, a nawet rysunki i obrazy. Duża część eksponatów pochodzi z krajowych kolekcji, między innymi Galerii Bielskiej BWA, Galerii EGO w Poznaniu, lokal_30 w Warszawie czy Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wreszcie niektóre prace wypożyczyła sama artystka, między innymi autotematyczne akryle na płótnie.

Prace Natalii LL zebrano na pierwszym piętrze Centrum Sztuki Współczesnej, którego ciekawa architektura, zawierająca sale z licznymi wieżyczkami, daje szerokie możliwości ekspozycji. Znakomicie wykorzystała je współtwórczyni Nowego Teatru w Warszawie i scenografka wystawy Małgorzata Szczęśniak, której szczególną zasługą jest aranżacja sztandarowego dzieła Natalii LL, „Sztuka konsumpcyjna”. Dwadzieścia tytułowych, czarno-białych fotografii analogowych (1972), przedstawiających młodą artystkę jedzącą banana, stanowi szpaler, przez który trzeba przejść, aby poznać dalszą część ekspozycji. Nawiązują one do konsumpcji i filmów pornograficznych, ale symbolizują także brak dostępu do pospolitych towarów w epoce PRL-u. Wbrew obowiązującym trendom zdjęcia zostały powieszone osobno, przez co nie tworzą już zbitki obrazów, lecz stają się narracją na temat pragnienia i uprzedmiotowienia człowieka, pozbawionego podstawowych dóbr. Po drugiej stronie ciemnoszarej sali znalazły się towarzyszące zdjęciom prace wideo (1972–1974), w których performerka je inne, falliczne obiekty – parówki. Ich pozornie niewinne spożywanie nabiera charakteru perwersyjnej przyjemności.

Sam tytuł wystawy można przetłumaczyć jako „Tajemnica i drżenie”, co zdaniem autorki najtrafniej oddaje zawartość ekspozycji. Natalia LL od lat konsekwentnie porusza się w tym samym obszarze: obok wątków animy i animusa, do których przedstawiania upodobała sobie szczególnie kwiaty anturium i wspomniane owoce, na wystawie uwidaczniają się motywy wanitatywne, a także wątki mitologiczne i muzyczne. Męskość i kobiecość zderzają się w wydruku na płótnie „Czaszka I” (1995) – tytułowy obiekt otoczono kielichami anturium, a w szczęce umieszczono banana. Praca często była multiplikowana przez artystkę w późniejszym okresie jej twórczości, znajdziemy ją między innymi w instalacji fotograficznej, od której został zaczerpnięty tytuł wystawy. Artystka powieliła „Czaszkę I”, tworząc z dziesiątek odbitek napis „Secretum et tremor”. Tekst, wyeksponowany w sali o czerwonych, bardzo sensualnych ścianach, przywodzi na myśl performans z pogranicza poezji konkretnej, zrealizowany w 2007 roku podczas wystawy w krakowskiej galerii Foto-Medium-Art. Natalia LL wysypała wówczas na ulicę, z wysokości kilku pięter, zadrukowane różnymi słowami paski papieru. Kolaż, który upodobały sobie tak wybitne twórczynie, jak Herta Müller czy Wisława Szymborska, w tym przypadku przypominał liście opadające z drzew, jednak chwilę po zakończeniu happeningu bardziej kojarzył się ze stertą śmieci. Również praca „Secretum et tremor” nawiązuje do dzieł Stanisława Dróżdża, chociaż – podobnie jak w przypadku akcji 2007 roku – gubi gdzieś po drodze swój sens.

W pomieszczeniu z „Secretum et tremor”, na tle soczystej czerwieni, zobaczyć można także tryptyk z cyklu „Transfiguracja Odyna I” (2009). W tej pracy Andrzej Lachowicz, wieloletni partner artystki, wcielił się w rolę germańskiego boga wojny, porzucił jednak włócznię, aby oprzeć się o siekierę. Został wyposażony nie tylko w symbole władzy (buzdygan, tarcza), ale także w białe anturium. Odyn, porywczy bóg wojowników, oraz Brunhilda, ponadprzeciętnej urody walkiria, cieszą się szczególnym zainteresowaniem performerki. Konglomerat męskich i żeńskich postaci, w które wcielają się artyści, w połączeniu z licznymi insygniami, takimi jak włócznia czy berło, stanowią znakomite tło do refleksji i zadumy nad przemijaniem. Umieszczenie Walkirii w czasach współczesnych i obdarowanie jej ciałem dojrzałej kobiety stanowi próbę dowartościowania wieku średniego, ale także samookreślenia przez artystkę w sztuce.

W warszawskim CSW po raz kolejny stare zestawiono z nowym. Datą graniczną stał się rok 1989, po którym Natalia LL zaczęła trawestować swoje słynne dzieła z lat 70. W fotografiach z cyklu „Erotyzm trwogi” (2004, 2006) starzejącego się ciała artystki nie oplata gad, wyobrażany często na przedstawieniach „Raju utraconego”, ale gumowy wąż, zaś modelka ma nałożoną na twarz maskę gazową. W ten sposób, z jednej strony, zostaje przeprowadzona desakralizacja kobiecego piękna, a z drugiej – żeński erotyzm wpisuje się w szerszy kontekst, w którym pożądanie wchodzi w ponadczasowy, wręcz perwersyjny wymiar. Z kolei w fotografiach z cyklu „Chichot Odyna” artystka rozmywa kategorie płciowe, przebierając się za drag queen. Dopiero po dłuższej chwili widz uświadamia sobie, że zza różowych piórek i ciemnych okularów patrzy na niego nie mężczyzna, ale kobieta. Nieskoszona trawa, krzesło ogrodowe i maska stają się elementami scenografii taniego spektaklu płci. Rodzaj jawi się tutaj jako blichtr, tandeta, coś całkowicie sztucznego.

Natalia Lach-Lachowicz uważana jest za pionierkę sztuki feministycznej w Polsce. Do dzisiaj znajduje naśladowczynie w kraju i za granicą. Wystarczy chociażby wspomnieć pracę wideo Ebru Özseçen „Jawbreaker”, prezentowaną w berlińskiej galerii Edition Block. Film, w którym Turczynka je jajko, przywodzi na myśl „Sztukę konsumpcyjną”. Zresztą sama Natalia LL także odrobiła lekcję z historii sztuki, żeby chociażby wspomnieć falliczno-waginalne „Marzenia Brunhildy” (1994) z bananem, mieczem i biustem w rolach głównych. Film został ulokowany w oddzielnym, zamkniętym pawilonie, a do wejścia zachęca muzyka z „Walkirii” Wagnera – kompozytora, którego utwory wielokrotnie pojawiają się w pracach tej artystki.

Ekspozycja stanowi subiektywny przewodnik po autotematycznej, pełnej dystansu wobec siebie, wolnej od utartych wzorców kulturowych twórczości Natalii LL. Ewa Toniak, kuratorka projektów poświęconych czołowym polskim artystkom (m.in. wystawy „Trzy kobiety: Ewa Partum, Natalia Lach-Lachowicz i Maria Pinińska-Bereś” w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta z przełomu 2010 i 2011 r.), podeszła do powierzonego jej zadania z namysłem, ilustrując transformacje, jakie przechodziła Natalia LL w kolejnych dekadach. Piękna performerka, jaką pamiętamy z lat 60. i 70., zamieniła się w kobietę o bardziej dojrzałych kształtach, która na autoportretach ukrywa często oczy za okularami przeciwsłonecznymi. Zakładając obcisłe, nieco mroczne, czarne stroje („Transfiguracja Odyna II”, „Kruk Odyna”), Natalia LL oddemonizowuje cielesność, jaką spotkamy na marginesie kultury masowej, poszerzając pole prezentacji kobiecości.

„Natalia LL. Secretum et Tremor”
kuratorka: Ewa Toniak
Warszawa, CSW Zamek Ujazdowski
24.01. – 19.04.2015

Więźniowie nienawiści
18 września 2018

Więźniowie nienawiści

Przez lata Lee wypracował charakterystyczną tożsamość artystyczną, którą łatwo na ekranie zidentyfikować. Nawet w jego bardziej klasycznych dokonaniach gatunkowych, pojawiają się zawsze te same kwestie: rasizmu, przemocy, rozdziału pomiędzy agresywną rewolucją wobec zastanego systemu a powolnym dążeniem do jego poprawy poprzez pokojową współpracę...

Oko za oko, nos za nos
14 września 2018

Oko za oko, nos za nos

Przy małej przebojowości samego projektu przestrzeni, bezspornie silna jest selekcja – każda z wystawionych prac ma temperaturę wrzenia, a kontakt z nią oddziałuje na widza niemal fizjologicznie – o trwającej w Galerii Piekary wystawie prac Włodzimierza Borowskiego „No to co...

Egzamin dojrzałości
13 września 2018

Egzamin dojrzałości

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że wszystko, co najlepsze w polskiej kinematografii, pochodzi od debiutantów. Tym większe zaskoczenie wywołała lista filmów konkursowych tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, na której znalazły się tylko dwa filmy podpisane przez reżyserów bez doświadczenia w pełnym metrażu...