Marcin Stachowicz

kulturoznawca, publicysta i krytyk filmowy. Od kilku lat związany z portalem Filmweb.pl oraz Instytutem Kultury Polskiej UW, publikuje głównie w mediach internetowych. Dwukrotny laureat II nagrody w Konkursie im. Krzysztofa Mętraka dla młodych krytyków filmowych. Pisze o szeroko pojętej kulturze wizualnej i polityce, a najchętniej — o obu tych sferach jednocześnie.

Inne teksty tego autora:
Barwy wojny
04 listopada 2019

Barwy wojny

Choć w „I młodzi pozostaną” nie ma śladu turbopatriotycznej egzaltacji, to sam film bez wątpienia jest efektem heroicznego wysiłku. Na stulecie zakończenia Wielkiej Wojny (u nas premiera, prawdopodobnie żeby nie robić konkurencji obchodom stulecia odzyskania niepodległości, odbywa się rok później) ekipa Jacksona wyczyściła stugodzinny materiał filmowy z archiwum Imperial War Museum, przesłuchała setki wywiadów z weteranami – z tego oceanu możliwości wyłowiła pewną oryginalną całość...

Książę motłochu
08 października 2019

Książę motłochu

Joker Todda Phillipsa – pana od komediowej trylogii „Kac Vegas” – jest takim bratem bliźniakiem Jokera-Ledgera, który chodził do publicznej podstawówki, kupował bułki w piekarni tuż za rogiem i codziennie wlepiał ślepia w telewizyjne talk shows...

Zombie antykwariat
05 sierpnia 2019

Zombie antykwariat

Jeśli w filmie Jima Jarmuscha zombie mamroczą pod nosem „wi-fi”, „nintendo” i „Xanax”, oddając się zgniłej nostalgii za światem towarów, to czy możemy już mówić o początkach starczego mędrkowania czy jednak nadal chodzi o piętrowe kinofilskie aluzje i skłonność do autotematyzmu...

Folk horror i koniec Wielkiej Obrzydliwości
23 lipca 2019

Folk horror i koniec Wielkiej Obrzydliwości

Im więcej mówi się i pisze o renesansie horroru poza społecznością oddanych fanów i akademickich badaczy, tym bardziej wychodzi na jaw jego fascynujące długie trwanie – konstelacja motywów i tematów, które przenikały i nadal przenikają krwioobieg współczesnej kultury obrazów...

Nie widziałeś katastrofy, bo jej tam NIE MA
17 czerwca 2019

Nie widziałeś katastrofy, bo jej tam NIE MA

Przed „Czarnobylem” nie da się uciec. Nawet jeśli miałoby się wielką ochotę odmówić i nie uczestniczyć w zbiorowej kanonizacji serialu, jonowa uroda zdjęć Johana Rencka i Jakoba Ihre prześwietli nas z mocą tysięcy rentgenów, a ciężar dramaturgiczny obleje nocnym potem...