Poeci Strefy Wojny_Malta Festival Poznan_fot_Klaudyna_Schubert (4)
fot. Klaudyna Schubert
Poeci Strefy Wojny_Malta Festival Poznan_fot_Klaudyna_Schubert (3)
fot. Klaudyna Schubert
Poeci Strefy Wojny_Malta Festival Poznan_fot_Klaudyna_Schubert (9)
fot. Klaudyna Schubert
Poeci Strefy Wojny_Malta Festival Poznan_fot_Klaudyna_Schubert (1)
fot. Klaudyna Schubert

„Ty też jesteś inny dla innego”

W pierwszych dniach tegorocznego Festiwalu Malta, na zakończenie wyprzedaży garażowej, z której dochód w całości został przeznaczony na pomoc ofiarom wojny w Jemenie, na scenie Generatora Malta wystąpił jemeński zespół hiphopowy Poeci Strefy Wojny (w składzie Adnan „Sensei” Zaid, Ammar „Ammo” Zaid i Adam Abdullah „Abzilla” Zaid) wraz z młodymi raperami Hajczim i Koalą. Ich koncert był zwieńczeniem współpracy, która od jesieni 2017 roku ma miejsce w Zakładzie Poprawczym w Poznaniu. Mimo że część występujących debiutowała na scenie, poprzez politycznie zaangażowane teksty całej piątce udało się rozgrzać maltańską publiczność. Były łzy wzruszenia i uznania, pięści w górę, aplauz i bisy. Rozmawiamy o początkach ich współpracy, inspiracjach i zaangażowaniu politycznym.

 

Czas pięści zacisnąć, unieść je wysoko w niebo
Jedność nas ocali niczym arka Noego
Zanim innego w głowie namalujesz jako złego…
Pamiętaj, ty też jesteś inny dla innego

 

Anna Adamowicz: Jak się zaczęła Wasza współpraca?

Adnan „Sensei” Zaid: Zaczęło się warsztatami z beatmakingu w ramach projektu Drogi Integracji. Odbyły się trzy takie warsztaty i już wtedy chłopacy wykazywali bardzo dużo zapału. Współpraca od początku była łatwa, a jedyne trudności wynikały z kwestii technicznych, związanych z beatmakingiem. Po tych warsztatach jeszcze przez chwilę współpracowałem z Kacprem [Koalą – A.A.] nad tekstami: poprawialiśmy, ćwiczyliśmy na bitach. Potem doszedł drugi kolega, Krasnal. Ich pierwszy występ przed publicznością miał miejsce na koncercie w Szamotułach. Potem dołączył do nas Marek i razem pracowaliśmy, żeby wystąpić na Festiwalu Malta.

Jak przeszliście od warsztatów z beatmakingu do wspólnej pracy nad tekstami?

Adnan: Jeśli chodzi o beatmaking, to jest bardzo długi proces. Planowaliśmy, że nauczymy się jedynie podstaw. Chłopacy stworzyli po kawałku w programie, ale żeby lepiej zrozumieć ten proces, potrzeba byłoby więcej czasu. Nie spodziewaliśmy się, że potem będziemy pracować nad tekstami. Gdyby nie Kacper, który miał takie chęci, to myślę, że skończyłoby się na tych warsztatach. Ale fakt, że chłopacy chcieli się nauczyć czegoś więcej i rozwinąć, sprawił, że do dzisiaj kontynuujemy współpracę.

Poeci Strefy Wojny zaczęli rapować jeszcze w Jemenie, a Hajczi i Koala?

Kacper „Koala” Król: Pani Zosia Michalik [edukatorka w Zakładzie Poprawczym w Poznaniu – A.A.] wprowadziła mnie w świat muzyki, pokazała, że mogę się tym zająć. Postanowiłem spróbować. Zaryzykowałem – pomyślałem: co mi wyjdzie, to wyjdzie. Jeden kawałek pisałem z panią Zosią, męczyłem się trochę, więc Adnan pokierował mnie tekstowo i bitowo, i tak się potoczyło.

Marek „Hajczi” Hajok: U mnie zaczęło się spontanicznie. Kiedyś kolega, który też śpiewa, przyszedł do mnie i powiedział: „weźże napisz jakiś tekst, zobaczymy, co wyjdzie”. I napisałem. Pierwszy tekst – lipa, nie podoba się, drugi tekst trochę lepszy, niech będzie. Ten kolega powiedział: „ja ci ogarnę bita, spróbuj do tego zaśpiewać”. Ćwiczyłem jeszcze w zakładzie w Raciborzu, na zwykłym laptopie z mikrofonem do Skype’a. Potem w Poznaniu z chłopakami zaczęło się już tak grubo: koncerty, próby. Ze trzy lata w tym siedzę, ale tutaj, w zakładzie jest takie wsparcie, jest ktoś, kto może coś od siebie powiedzieć, poradzić, od czego zacząć.

Jak Adnan został przyjęty w Zakładzie?

Koala: Na pewno wzbudził lekkie zdziwienie, jedni lepiej zareagowali, drudzy bardziej sceptycznie, ale myślę, że wszyscy zachowali się kulturalnie. To, co ja zaobserwowałem i od razu wyczułem od Adnana – że to będzie „to”.

 

Z mikrofonem siedzę… na ludzkości ruinach
Czując się jak matka na pogrzebie swego syna
Widzę narody ginące jak zatruta zwierzyna
Doktryna nienawiści jak w żyłach botulina
Widzę ludzi pustych jak bez korzeni pnie
Bo ich wartości z człowieczeństwem nie zgadzają się
Równość nie istnieje... żyjemy w świecie, gdzie
Prezenter na ekranie mówi, kto jest fajny, a kto nie
Czas ten obraz przemalować, nadeszła ta godzina
Zegara nie cofniemy, gdy zapadnie już kurtyna
Ty też bądź częścią zmiany, uwierz, tak niewiele trzeba
Serce z nienawiści wyczyść, podziel się kromką chleba
Popatrz na ta scenę ...spójrz na ten mural
Tu nie definiuje nas pochodzenie czy tatuaż
Nieważne, skąd i kim jesteś, podaj rękę, chodź tu
Stereotypy tu się sypią jak z cygara popiół

 

Wasz koncert na Malcie odbył się na zakończenie wyprzedaży garażowej, z której dochód został przeznaczony na pomoc ofiarom wojny w Jemenie. Czy jako Poeci Strefy Wojny opowiadaliście chłopakom coś o swoim kraju i tej sytuacji? Czy rozmawialiście o cudzoziemcach, czy uchodźcach?

Ammar „Ammo” Zaid: Najwięcej takich rozmów było podczas przygotowań do festiwalu. Wcześniej skupiliśmy się głównie na muzyce. To w sumie ciekawe, że za plecami mieliśmy rzeczy, które nas różnią: dwa zupełnie różne środowiska, my z jednej strony świata, chłopacy – z drugiej. Ale to w ogóle nie było omawiane. Kiedy zacząłem współpracę z chłopakami, nie zauważyłem, żeby patrzyli na mnie jakoś inaczej. Dla wielu osób pretekstem, by nie przyjmować tutaj obcokrajowców, jest to, że są inni i się nie zintegrują. A my pokazaliśmy, że nie potrzeba dużo, żeby się połączyć, wystarczy jedna rzecz.

Czy w Waszych działaniach wybrzmiała kwestia religii? Obecnie na każdym kroku można spotkać hejt: w internecie – na muzułmanów, na Żydów.

Koala: Tak, dlatego stworzyliśmy refren w jednym z utworów, że nieważna metka ani kolor skóry. Nawet jeśli oni są innego wyznania lub będą się ubierać tak czy inaczej, czy mówić w innym języku, który dla nas jest często niezrozumiały, dlaczego mamy ich nie szanować? Szanuje się za to, kim się jest, a nie skąd pochodzi.

Adnan: Kwestię religijną poruszaliśmy w trakcie ramadanu, bo wtedy przygotowywaliśmy się do Festiwalu Malta. Kacper chyba z pięć razy oferował nam wodę między kawałkami. Z tego się trochę pośmialiśmy.

Hajczi: My bardziej na to patrzymy pod kątem tolerancji. Odnosząc się do tekstu Kacpra: każdy jest człowiekiem i leci swoim torem. Trzeba po prostu tolerować drugą osobę bez względu na pochodzenie, kolor skóry czy cokolwiek.

Wasze teksty są bardzo mocne i świadomie napisane. Czy wyszło z nich, kto z jakim bagażem przychodzi?

Ammar: W sumie nigdy nie usiedliśmy w piątkę i nie rozmawialiśmy o tym. O trudniejszych rzeczach dowiedzieliśmy się dopiero z tekstów.

Adnan: Człowiek jest najszczerszy wtedy, kiedy trzyma w ręku długopis i pisze tekst.

Co Was łączy?

Koala: Na pewno uczucie bólu. Oni coś przeżyli, bo u nich w kraju jest wojna. My coś przeżyliśmy, mamy swoje problemy. To, że się dogadujemy, to jest coś pięknego.

Adnan: Łączy nas fakt, że jesteśmy wszyscy ludźmi i oczywiście muzyka. Tak jak Kacper mówił, ludzi łączą przeżycia.

 

 

Abdullah, koncert na Malcie był Twoim debiutem?

Adam Abdullah „Abzilla” Zaid: Tak, to był pierwszy koncert. Rapuję tylko po arabsku. Początki miałem słabe, ale pomagał mi Adnan, mówił, co jest nie tak. Takie poprawki trwały ze trzy miesiące, aż w końcu przyjechałem do Poznania i napisałem fajny tekst, historię o życiu w Jemenie. Adnanowi też się spodobał, po kilku dniach to nagraliśmy i tak powstała pierwsza piosenka.

Ammar: Naprawdę tekst mu wyszedł genialny.

Tłumaczyliście chłopakom arabskie teksty na polski?

Adnan: Nie w całości, mniej więcej.

Koala: Czasami jak oni rozmawiają w swoim języku, to zastanawiamy się z Markiem, o czym mówią.

Adnan: Tak po was ciśniemy, że masakra [śmiech].

Koala: Taaa…

Przypominacie sobie te uczucia, jakie mieliście po koncercie na Festiwalu Malta?

Koala: To uczucie jest nie do opisania. Jaram się tym do dzisiaj. Lubię sobie popatrzeć na relacje z koncertu. I z kim bym nie gadał, to mówię: „kurde, daliśmy takiego ognia na tym koncercie”.

Adnan: Było intensywnie. Już podczas prób w zakładzie było dużo emocji, ale na scenie jest taka adrenalina, to zupełnie co innego. Nie do opisania są też reakcje ludzi.

Ammar: Przeogromne szczęście, że to się udało. Ludzie płakali pod sceną. Nie da się ubrać w słowa tego uczucia, kiedy stoisz na scenie i widzisz, że publiczność tak reaguje na twój tekst.

Marek: Na początku miałem taką tremę, że starałem się nie patrzeć. Dopiero po pierwszych oklaskach mi trochę zeszło.

Adnan: Jakbym miał to uczucie opisać jednym słowem, to po prostu satysfakcja, że ta współpraca się udała.

 

W sercu ogień, w oczach iskry, a w umyśle konflikt zbrojny
to emocje, słowa, myśli zrodzone w zgliszczach wojny
Widziałem z pierwszej ręki, do czego jest człowiek zdolny
człowiek stworzył sobie lochy, w których myśli, że jest wolny
postanowił spustoszenie siać w imię fikcyjnych granic
wykorzystał religię, by imię bogobojnych splamić
Wcisnął błaznom status gwiazdy, by łby puste móc omamić
Jeśli słowa masz te za nic, ciężko będzie cię ocalić.
PSW tu chce obalić życie rodem z Władców much,
wiedzą i mądrością was zaskoczyć jak atomowy podmuch
Przeszłość, choć spaczona, wiele powie bez zdań dwóch
Niech więc mądrość, wolny umysł trwa w nas jak walony karaluch.
Powiedzcie wszystkim Trumpom, że wjechało PSW
Dla nich zagrożenie większe niż ten Kim Dzong Un
My nie uzbrajamy głowic, my znamy wojny ból
My uzbrajamy głowy, wiedzą toczymy ten bój

 

Teraz trochę o rapie. Rap ma swoje korzenie wyzwoleńcze, w USA była to muzyka społeczności czarnoskórej. W Polsce lat 90. zespoły hiphopowe wywodziły się z blokowisk, ta muzyka była ich najbardziej słyszalnym głosem. Jak Wy to traktujecie?

Adnan: Myślę, że poprzez rap można wyrazić, co się czuje. W Jemenie bardzo krótko traktowaliśmy rap rozrywkowo. Wraz z rewolucją przybrał formę protestu.

Ammar: W rapie ważne są metafory, nieoczywiste rymy, to, co określa się jako punchline. Czasami kiedy raper powie zwykłe zdanie albo jedną rzecz porówna do drugiej, albo zjedzie Trumpa czy rząd, który jest niesprawiedliwy, wtedy to do mnie przemawia. To nie jest wyłącznie kwestia przekazu, ale też sposób – metaforyczny albo z punchlinem. To mnie rusza i też chcę przekazać swoje myśli i uczucia w taki sposób. Żeby to dotarło do ludzi.

Jakie są Wasze inspiracje?

Adnan: Jeśli miałbym wybierać, to Immortal Technique.

Ammar: Raper z Nowego Jorku.

Adnan: Ma korzenie latynoskie.

Ammar: Rewolucyjny, polityczny.

Adnan: Słuchałem też kiedyś polskiego rapu.

Ammar: Bardziej jednak interesujemy się zagranicznym rapem. Jest wielu amerykańskich raperów, którzy poruszają polityczne tematy. Inspiracji jest zbyt wiele, żeby tu wszystkich wymienić. Natomiast jeśli chodzi o polski rap, to swojego czasu słuchaliśmy też Peji, Palucha, Słonia – on ma niesamowity sposób rymowania, rymuje tak nieoczywiste słowa, metafory, porównania. Kiedy go słucham, potem śmieję się przez 15 minut ze sposobu, w jaki on coś powiedział.

Koala: Ja słucham Palucha, Białasa i Szpaka. To są dla mnie wzorce.

Marek: U mnie to Kali i Paluch. Na Kalim trochę próbowałem się wzorować, kiedy pisałem teksty.

Adnan: Kiedy byliśmy jeszcze w Jemenie, to słuchaliśmy Kalibra i Paktofoniki

Koala: Ja bardziej new-school.

Adnan: To, co mi się podobało w Immortalu, to że nie jest to tylko muzyka do słuchania, ale też naprawdę można się dużo nauczyć. On jest bardzo inteligentnym człowiekiem.

Koncert na Malcie miał bardzo polityczny charakter. Rapujecie o rewolucji, o pokoju, o porozumieniu ponad podziałami. Co dla Was znaczą te pojęcia?

Ammar: Poeci Strefy Wojny powstali podczas rewolucji w Jemenie. Ruch ten miał na celu obalenie dyktatora, który rządził krajem przez 33 lata i doprowadził go na skraj nędzy. Ludzie chcieli zmiany, my też chcieliśmy zmiany, a naszą formą wyrażenia tego sprzeciwu był właśnie rap. Dla nas rewolucja to jest walka o swoje, o to, co się należy ‑ takie najprostsze rzeczy: żeby nikt, kto stoi gdzieś ponad, nie pomiatał tobą, bo nie ma do tego prawa.

Marek: Jak się chce zostać raperem, to powinno się umieć pisać o wszystkim.

Adnan: Zawsze próbujemy poruszać tematy, które wymagają uwagi. Nie chodzi tylko o rewolucję w Jemenie, ale także o jednorazowe zdarzenia.

Marek: Weźmy takie koncerty, jak ten na Malcie. Niby nasz głos jest pojedynczy, ale śpiewamy dla tylu ludzi, że jak do nich dotrzemy, to mamy kilkaset osób więcej po naszej stronie.

 

Cytaty w tekście pochodzą z utworu Arka Noego