alt

Alternatywny prowincjonalizm

„Wielkopolski alfabet pisarek” to książka, która nareszcie zapełnia lukę, obecną już zbyt długo na polskim rynku wydawniczym. Nakreślone zostały tu życiorysy pięćdziesięciu kobiet, które w mniejszym bądź większym stopniu były/są związane z Wielkopolską, a o których nie zawsze można z łatwością znaleźć informacje w książkach poświęconych czy to historii, czy też współczesnej polskiej literaturze.

Formuła alfabetu – nie tak sztywna i nieobwarowana szeregiem nieprzekraczalnych reguł jak na przykład słownik – pozwoliła wybrać redaktorkom, Ewie Kraskowskiej i Lucynie Marzec, te hasła, „w których zawarta jest interesująca opowieść, intrygujący szczegół, wnikliwa interpretacja”. Warto również nadmienić, że jest to tylko jeden z wielu możliwych zbiorów – artykuły zawarte w tej publikacji zostały wybrane z internetowego Wielkopolskiego Słownika Pisarek, projektu realizowanego na poznańskiej polonistyce.

Trzeba jednak przyznać, że pierwszy, oczywiście niezwykle pobieżny kontakt z tą publikacją może budzić dwie poważne wątpliwości. Po pierwsze – czy fakt przebywania w Wielkopolsce (czasem trwający jedynie kilka dni lub tygodni) wielu z tych pisarek jest wystarczająco silnym argumentem, by włączać je do grona literatek, dla których ten region Polski stanowi fundament pisarstwa? Po drugie, czy rzeczywiście w dalszym ciągu potrzebujemy tak sprofilowanego zbioru, czy podkreślanie, że są to kobiety, nie jest już lekko anachroniczne (przecież ugruntowałyśmy już swój status, jako „nadawcy” i „odbiorcy”, w literackim świecie)? Lektura przedmowy, przygotowanej przez Ewę Kraskowską, rozwiewa jednak wszelkie wątpliwości.

Jak podkreśla Kraskowska: „interesuje nas bowiem nie tyle ścisły związek biograficzno-twórczy poszczególnych pisarek z Wielkopolską, ile to, jak żywioł kobiecy wpływał na kształtowanie się kultury literackiej tego obszaru, a po drugie – jak wielkopolskość przejawiała się w życiu i twórczości różnych autorek, niekoniecznie związanych z regionem relacją rodzinną, zawodową, emocjonalną itp. Ma więc nasz leksykon służyć temu, by na podstawie zgromadzonych w nim informacji można było uzmysłowić sobie istotę i różnorodność związków wielkopolskości i kobiecości w całym ich skomplikowaniu”. Znakomitym tego przykładem mogą być hasła poświęcone między innymi Agnieszce Baranowskiej (XIX-wiecznej dramatopisarce) czy hiszpańskiej poetce Sofii Casanova-Lutosławskiej (tu warto podkreślić, że dla autorów „wielkopolskość” nie musiała oznaczać pisarstwa jedynie w języku polskim!).

Publikacja ta, szczególnie w przypadku haseł dotyczących pisarek żyjących jeszcze przed ruchem emancypacyjnym, z niebywałą precyzją pokazuje trudności, z jakimi przyszło się mierzyć wielu kobietom, które na przekór wszystkiemu pragnęły tworzyć. „Dla naszej książki najważniejsze są [przesłanki – przyp. M.D.] […] natury historyczno-kulturowej, wynikające z faktu, iż pisarstwo kobiet rozwijało się w odmiennych warunkach i innym rytmie czasowym niż pisarstwo mężczyzn, co nie mogło pozostać bez wpływu na jego specyfikę. Musiało bowiem upłynąć wiele stuleci, zanim kobieta na dobre stała się uczestniczką komunikacji literackiej – i jako czytelniczka, i jako autorka”.

Podążając konsekwentnie tropem wyznaczonym przez redaktorki, należałoby również zwrócić uwagę na wybitnie kobiecy charakter autorstwa tego alfabetu – na ponad dwadzieścia osób przygotowujących hasła, tylko trzy to mężczyźni. Być może tego typu dywagacje nie mają w tym przypadku racji bytu, jednak mimowolnie mogą się nasuwać przemyślenia o tym, że to właśnie przede wszystkim współczesne literaturoznawczynie podejmują trud pracy, dzięki której wiele z tych pisarek po raz pierwszy w wyraźny sposób zostało włączonych do lokalnego, artystycznego dziedzictwa.

Wyróżniającą cechą leksykonu jest istnienie na absolutnie równorzędnych zasadach każdej postaci. Jak podkreśla redaktorka: „nasza publikacja […] chce uniknąć wyraźnego, a przecież zawsze arbitralnego dzielenia zjawisk literackich na lepsze i gorsze, ważniejsze i mniej ważne. Ma się tu znaleźć miejsce dla «piór niewieścich» realizujących się w różnych gatunkach pisarstwa […]. Często okazuje się bowiem, że właśnie w tekstach wiodących żywot na marginesach literatury, wypartych z jej historii, nigdy nie aspirujących do kanoniczności, a nawet nieprzeznaczonych pierwotnie do druku, zapisane zostały najciekawsze doświadczenia konkretnej biografii indywidualnej, zbiorowej czy epoki”. W tak ukierunkowanej publikacji jedynym arbitrem okazuje się sam czytelnik.

Kolejnym walorem tej publikacji jest różnorodność, bogactwo spojrzenia, które wynika z autorstwa rozpisanego na wiele podmiotów: „nie narzucamy sobie sztywnej formuły – każde z nas ma własną wrażliwość i własny warsztat pisarski, opowiadamy o bardzo różnych osobach i dlatego sposób, w jaki to robimy, też jest zróżnicowany”. Każde hasło, mimo że bazuje na widocznie zauważalnym wzorze, wydobywa zupełnie inne akcenty związków kobiecości i wielkopolskości wybranych pisarek. Nie jest to nudny zbiór historycznych i biograficznych faktów, gdyż często można natrafić na takie „inkrustacje”, jak w haśle poświęconym Marii Szembekowej z Fredrów: „w narzeczeństwie zawarli umowę: Maria pozwoliła Piotrowi palić, Piotr Marii pisać wiersze”. Przy tym czytelnik zyskuje również lekturę ciekawych literaturoznawczych analiz, które, choć krótkie (co narzuca forma alfabetu), stanowią bardzo ważny przewodnik po prezentowanym literackim mikroświecie.

Przed jednym z trudniejszych zadań stanęła autorka hasła poświęconego Marii Komornickiej. Pytanie, które może nasuwać się przy każdej próbie opisu i prezentacji biografii tej pisarki/pisarza, brzmi: czy powinniśmy uszanować wybór tej osoby, jej prawo do definiowania oraz decydowania o własnej płciowości i tożsamości (wtedy należałoby mówić o Piotrze Odmieńcu Właście, który – jako mężczyzna – nie znalazłby się w niniejszym tomie), czy skupiać się wyłącznie na tym etapie życia, gdy jej tożsamość była niepodważalnie(?) kobieca? Jest to przecież jedynie kolejny element w trwającej dziesięciolecia szeroko zakrojonej dyskusji na temat traktowania (pod kątem identyfikacji seksualnej i genderowej) biografii tej jednej z najciekawszych, literackich osobowości XX wieku w Polsce.

„Wielkopolski alfabet...” jest nie tylko znakomicie edytorsko przygotowaną publikacją, lecz także wyróżnia się precyzją i skrupulatnością w doborze ilustracji (fotografii, reprodukcji, plakatów teatralnych etc.), które w znakomity i przemyślany sposób znacznie wzbogacają zawartość merytoryczną. Dotarcie autorów przede wszystkim do – często niepublikowanych wcześniej – zdjęć, jeszcze silniej pozwala czytelnikowi wniknąć w często zapomniany świat Wielkopolski.

Ostatnie słowa przedmowy opisują przesłanie, którym kierowali się autorzy „Wielkopolskiego alfabetu…”: „byśmy – jako Wielkopolanki i Wielkopolanie dzisiaj – mogli się w nim [kobiecym obrazie literackim regionu – przyp. M.D.] rozpoznać w (dobrze pojmowanym) prowincjonalizmie, w polskości i w europejskości”. Wnikliwa lektura tej publikacji pokazuje, że możliwe jest dziś odwrócenie, nadanie drugiego, równorzędnego znaczenia słowu „prowincjonalizm” (gdyż „regionalizm”, znacznie mniej balansujący na granicy pejoratywności, nie pozwala w pełni opisać tej strategii, jest jedynie słowem blisko-, nie jednoznacznym). Pozwala ono myśleć o Wielkopolsce w kategoriach zindywidualizowanej – choć wpisującej się również w szerszy kontekst „polskości” – przestrzeni, do tego wzbogaconej o feministyczną soczewkę. W tym przypadku hasło to wydobywa ze skorupy kompleksów (i często wręcz towarzyszącemu mu poczuciu zawstydzenia) autoidentyfikację Wielkopolanek i Wielkopolan.

„Wielkopolski alfabet pisarek”,
pod redakcją Ewy Kraskowskiej i Lucyny Marzec
Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu
Poznań 2012

Patronat medialny nad książką objął e.CzasKultury.

Z redaktorkami leksykonu będzie można spotkać się 28 stycznia w Głośnej, w Poznaniu. Więcej informacji tutaj.

Herstorie, polityka i podsłuchiwanie
14 kwietnia 2018

Herstorie, polityka i podsłuchiwanie

Dużo tego. W siedmiu salach równocześnie. Żal, że nie można się rozdwoić, roztroić. Szczególnie żal, że jak ja będę gadać o sztuce feministycznej, to nie posłucham dwóch paneli o zaangażowaniu społecznym i jednego o biznesie naukowym...

Turysta we własnym mieście
13 kwietnia 2018

Turysta we własnym mieście

Czytelnio-pracownia Ostrøva to przestronne pomieszczenie przypominające małą galerię sztuki. Jego działalność obejmuje trzy obszary: Ostrøv to czytelnio-pracownia książki artystycznej, miejsce wystawiennicze obiektów związanych z publikacjami oraz wydawnictwo...