1
Palestyński chłopiec patrzy przez okno podczas demonstracji za zakończeniem podziału Palestyny w Gazie, fot. Ahmed Deeb [http://www.ahmeddeebphoto.com/]

Nauczmy się przez chwilę milczeć

Każdy z nas ma nadzieję, nadzieję na lepsze jutro. Niczym się nie różnimy. To zdjęcie mogłoby być zrobione gdziekolwiek. Patrząc na zdjęcie Ahmeda Deeba, zastanawiam się nad światem, w którym żyjemy, a nie tylko nad Palestyną, Izraelem, światem arabskim, światem zachodnim mającym własne interesy w tym regionie. A jednocześnie słyszę w uszach proste pytanie zadane przez Katarzynę Czarnotę podczas dyskusji o wystawie: komu to służy, komu służy regulacja ruchu uchodźców? Paweł Mościcki dodaje: te zdjęcia są o tym, w jakiej wspólnocie chcielibyśmy funkcjonować? Te dwie perspektywy – polityczna i uniwersalna – przeplatały się w dyskusji i przeplatają się na wystawie. Nie da się inaczej, jeśli chcemy żyć w pokoju, nie da się inaczej, jak myśleć wieloperspektywicznie.

Tuż przed pójściem na wystawę uczestniczę na placu Wolności w dyskusji z Andrzejem Zybertowiczem, doradcą prezydenta RP Andrzeja Dudy. Zybertowicz powiedział, że gdy występuje w telewizji, nie mówi prawdy, bo mówi do elektoratu. Jako doradca prezydenta występuje w określonej roli, więc musi ostrożnie zarządzać prawdą. Takie stwierdzenie dyskredytuje go, bądź co bądź profesora, jako naukowca – naukowiec, zwłaszcza socjolog, bezwzględnie dąży do prawdy. Kieruje się nią, gdziekolwiek będzie, nawet w telewizji. Kontrast między stwierdzeniami doradcy prezydenta a zdjęciami Deeba jest oczywisty. Prawda u Deeba jest na pierwszym planie – prawda dotycząca nas wszystkich, bo każdy z nas odczuwa czasami ból, czasami radość.

Jest jeszcze druga różnica, która kłuje w oczy, gdy z dyskusji z Zybertowiczem udaliśmy się na wystawę Deeba. Doradca prezydenta zastanawia się, czy można zbudować przestrzenie, w których możliwa byłaby debata między odmiennymi stronami. Brzmi to racjonalnie. Dodam od siebie do słów profesora: rzeczywiście, być może to, co warto robić, to zabezpieczyć pewne przestrzenie, w których udaje się nam ze sobą porozumieć. Przypominają mi się w tym miejscu słowa niemieckiego filozofa Petera Sloterdijka, który również mówił o obronie pewnych przestrzeni przed zgiełkiem fakenewsów i internetowych baniek. Są nimi według Sloterdijka takie miejsca jak uniwersytety, biblioteki, kościoły, cmentarze. To miejsca, w którym możemy się na chwilę zatrzymać, zastanowić. Takim miejscem z pewnością jest również wystawa prezentująca fotografie Deeba i filmy: „Border” i „No border” Laury Waddington i Sylvaina George. Zybertowicza na wystawie nie widziałem.

Jeśli chcemy mówić realnie o miejscach, w których panują reguły umożliwiające porozumienie, powinniśmy rozmawiać o konkretnych przestrzeniach. Jest ich mnóstwo: ogrody społecznościowe, otwarte panele dyskusyjne na akademiach i w instytucjach kultury, osiedlowe debaty o zmianie organizacji ruchu, parking day, wyprzedaże garażowe, festiwale kulturalne w małych miejscowościach, spektakle teatralne, performatywne spacery i wiele, wiele innych. Zybertowicz ograniczył swój wywód w zasadzie do mówienia o telewizji i internecie. Nie wspomniał nic o miejscach, w których ludzie rzeczywiście myślą – o sobie i świecie, w którym żyją.

 

„Myję moje dzieci zanieczyszczoną wodą i one piją taką. będą od tego chore” – powiedziała trzydziestoletnia Syryjka. Fot. Ahmed Deeb [http://www.ahmeddeebphoto.com/]

 

Oglądając zdjęcia Deeba oraz słuchając Czarnoty i Mościckiego, zadaję sobie pytania: dlaczego te osoby, takie jak, my – pamiętam, jak moja mama też myła mi głowę, ostrożnie wylewając na nią wodę z wiaderka (różnica, niestety znacząca, jest taka, że woda w Palestynie jest zanieczyszczona) – nie mogą zarobić na życie we własnym kraju?

Dlaczego w ogóle każemy komuś znosić takie warunki życia? Amnesty International szacuje, że w latach 2007–2013, czyli przed „kryzysem uchodźczym”, Unia Europejska wydała prawie 2 miliardy euro na ogrodzenia, systemy nadzoru i patrole na lądzie lub morzu.

 

Syryjski mężczyzna reaguje podczas nalotu lotniczego przez siły rządowe w Aleppo. fot. Ahmed Deeb [http://www.ahmeddeebphoto.com/]

 

Czterolatek Mahmoud Sadallah opłakiwany przez swoich przyjaciół przed jego pogrzebem. Chłopiec zginął w swoim domu, zraniony podczas izraelskiego nalotu. Fot. Ahmed Deeb [http://www.ahmeddeebphoto.com/]

 

Przypomina mi się też pytanie, które przeczytałem w „The Guardian”: jakie jest prawdopodobieństwo, że państwo, które traktuje bezdusznie uchodźców i emigrantów, nie będzie zachowywało się podobnie w stosunku do własnych obywateli?

Jeśli chcemy się porozumieć, zacznijmy chodzić na takie wystawy jak pokaz zdjęć Ahmeda Deeba. Patrzmy na zdjęcia, oglądajmy ze spokojem filmy, słuchajmy, co mają inni do pokazania i powiedzenia. Nauczmy się przez chwilę milczeć. Przestrzeni dla porozumienia i refleksji jest pełno. Jeśli internet jest odpowiedzialny za niemyślenia i nadmierną emocjonalność, a takie tezy padały podczas wspomnianej debaty na placu Wolności, to warto zadać pytanie: komu służy wykorzystywanie internetu w ten sposób? Tego typu pytania pojawiają się automatycznie po przebywaniu w miejscach, o które chyba chodzi Zybertowiczowi, i których przykłady wymieniłem. Być może zamiast o nich dywagować, zacznijmy do nich chodzić.

 

 

Dziś, o 18:30 będzie można porozmawiać z Ahmedem Deebem na placu Wolności w ramach „Human Mic”.

 

Czas Kultury poleca jeszcze dzisiaj podczas Festiwalu Malta:

19:00–21:00 – Kolacja u Marcina – Święty Marcin (w tym: redakcja „Czasu Kultury” i galeria :SKALA!)

20:00 – Poeci Strefy Wojny i przyjaciele, koncert – plac Wolności

 

Przeczytaj także inne teksty o wydarzeniach odbywających się w ramach Generatora Malta.